Artykuł dodany: 2011-07-09 14:55:04 Dział: Wasze teksty
WASZE TEKSTY: Wkrótce Pręga i Gizmo, biegli obok siebie, w kierunku domu Nowego.
- Kiedy się sprowadzili? - Gizmo od razu wszedł w swoją rolę.
- Dzisiaj, kiedy ty jeszcze chrapałeś - powiedziała Pręga, uderzając tymi słowami, w jeden z czułych punktów przyjaciela.
Gizmo mruknął coś pod nosem i nieco urażony ruszył przodem. Wkrótce dom właścicieli Nowego, ukazał się w całej okazałości. Był świeżo zbudowany. Mimo to, już ogrodzony płotem.
- Jak my przez niego przejdziemy? Przecież nie możemy wejść, tak po prostu przez bramę - jęknął Gizmo, wyobrażając już sobie, jak zjeżdża po śliskich sztachetach.
- Przewidziałam i to… - oznajmiła z dumą Pręga, po czym okrążyła dom, idąc wzdłuż ogrodzenia.
Tam, na samym tyle, między sztachetami widniała spora dziura. Oba koty przeszły przez nią, tyle, że Pręga ze wrodzoną kocią elastycznością, a Gizmo z trudem.
- Skąd ty tak wszystko dobrze wiesz? - stęknął zasapany kot, kiedy znalazł się już na terenie podwórka. - Może przyszłaś tu wcześniej zapoznać się z Nowym, bo płeć męska, co? - dodał chytrze.
- Po prostu dowiadywałam się, czego trzeba… - zmieszała się Pręga, która rzeczywiście zaprzyjaźniła się już z nowym mieszkańcem.
Kiedy oba koty przestały już sobie docinać, wreszcie rozejrzały się po podwórku. Wydawało się, że nie ma na nim żywej duszy. Tym bardziej kota. W takim razie - gdzie Nowy?!
Nagle otworzyły się drzwi od domu i z mieszkania wyszedł mężczyzna. Raźnym krokiem skierował się do stojącego w otwartej bramie samochodu i wsiadł do niego. W pewnej chwili, rozległo się jakieś dudnienie. I oto za mężczyzną, z domu wysypały się dzieci. Jedno, drugie, trzecie, czwarte… piąte!... szóste!
- Jejku, ile ich jest?! - jęknął przerażony Gizmo.
On i Pręga ukryli się pod pobliską ławką, za stosikiem cegieł.
- O ile mi wiadomo, w tym domu mieszka tylko dwoje. Ta dziewczynka w niebieskiej spódniczce jest właścicielką Nowego, a reszta tych dzieci, to jej koledzy i koleżanki z klasy. Dziś rano, zaprosiła ich do siebie. Ona ma jeszcze brata, takiego małego - informowała błyskawicznie Pręga.
Gizmo spojrzał na nią z podziwem. Taka pamięć i wiedza… Tylko pozazdrościć. I jakby na potwierdzenie słów kotki, w progu stanęła kobieta z dzieckiem na ręku. Właśnie machała całej gromadce, która ładowała się do auta. Kiedy samochód ruszył i odjechał, zapadła cisza, a kobieta poszła do domu.
- Nareszcie - teraz również Pręga czuła się obolała, po niewygodnym siedzeniu.
Gizmo nic nie odpowiedział, ale jego mina mówiła wszystko.
- Dobra, to gdzie on jest? - warknął.
Tym razem, na to pytanie, Pręga nie umiała odpowiedzieć.
- No… może gdzieś tu siedzi - powiedziała niepewnie.
- I co? Mamy tak na niego czekać i marnować cały dzień?! - wrzasnął Gizmo.
W tej chwili oba koty, usłyszały za sobą hałas …
No… no… No i jak?!
Może być? Kontynuować? ;)
Oczywiście!!!
Tagi:
skomentuj
Fajowskie!
Pewnie, że można kontynuować! Bardzo fajne
Dziękuję planetarium i redakcji ;)
fajne . mi się podoba .
Wydawnictwo nie ponosi odpowiedzialności za treści komentarzy pozostawionych na stronie.
Teksty ukazujące się na stronie nie mogą być kopiowane bez zgody wydawcy.
© Agencja Wydawnicza AGA-PRESS
projekt i wykonanie: Logonet Sp. z o.o.