Artykuł dodany: 2011-07-21 09:55:54 Dział: Wasze teksty
WASZE TEKSTY: Czarny odwiedza Gizma
Kiedy Gizmo się obudził na podwórku nie było nikogo, a słońce już zachodziło. Kot ziewając zszedł z drabiny i przeciągnął się na całą szerokość ciała. Nagle usłyszał szmer. Przerażony nie namyślając się wiele, wskoczył szybko po szczeblach i już był z powrotem na stryszku.
Z tego samego miejsca, gdzie siedział wcześniej Gizmo wynurzył się jakiś cień. Zabłysły bursztynowe oczy i na podwórku pojawił się… Czarny! Gizmo o mało nie spadł ze stryszku na jego widok.
- Hej, co ty tu robisz?! - zawołał.
Czarny drgnął przestraszony. Skierował wzrok w kierunku skąd dochodził głos. Odetchnął z ulgą na widok znajomego.
- Już drugi kot mi to dzisiaj mówi - powiedział. Usiadł na trawie, rozejrzał się.
- To twój dom?
- Tak - Gizmo również potoczył wzrokiem po podwórku. Mimo (a może właśnie dlatego), że było na nim dużo miejsca, wszędzie panował bałagan.
- Fajny - Czarny zajrzał do stojącej w pobliżu miski - Pusta? - zapytał
z niedowierzaniem - Myślałem, że ktoś taki jak ty, ma cały czas pełno jedzenia.
- No… ekhem… - Gizmo zmieszał się nieco - Moi właściciele dają mi tylko śniadanie no i czasem parę kąsków w ciągu dnia. No i oczywiście wodę lub mleko. Tak to muszę na przykład łapać myszy.
- Oj… - Czarny skrzywił się - Bez urazy, ale one są niesmaczne.
- No tak, ale ludzie tego nie rozumieją - westchnął Gizmo - Na szczęście inne koty czasem dzielą się ze mną swoim jedzeniem. Odstępują mi trochę ze swoich porcji - tu spojrzał na Czarnego z udawanym smutkiem. Nie chciał się przyznać, że w czasie kiedy myszy biegają w tę i we w tę po łące, on śpi.
- Właśnie, inne koty… - Czarny machnął nerwowo ogonem - Poznałem dziś dwa. Chyba twoi sąsiedzi - dodał zgodnie z prawdą.
- Tak, jeżeli masz na myśli Filusia i Gabrysię - Gizmo pokiwał głową - Dzieli nas tylko łąka.
- Właśnie. Dosyć… dziwna para, nie? - Czarny łypnął na Gizma jednym okiem.
- Oni nie są parą. Są rodziną, ale nie rodzeństwem… Nie pytaj mnie, jakie mają pokrewieństwo, dobrze? - Gizmo spoważniał.
- Oczywiście - Czarny spuścił głowę, ale chęć podzielenia się wrażeniami, przezwyciężyła - Fakt, że mają dziwną osobowość.
- To znaczy? - Gizmo głupio czuł się na górze, dlatego zszedł do gościa na dół.
- Filuś wygląda, jakby był kocim mordercą. To imię do niego zupełnie nie pasuje! Do tego Gabrysia- ona ma słowotok!
- Filuś jest kotem mrukliwym, raczej samotnikiem. Nic dziwnego, że jest taki gburowaty. A Gabrysia po prostu jest przyjazna. Lubi mówić i tyle. Wiele zwierząt tak ma - Gizmo był zadowolony ze swojego przemówienia.
- Jasne - Czarny westchnął, obserwując zachodzące słońce - Spróbuję się do nich przyzwyczaić… tak jak oni będą się przyzwyczajać do mnie - dodał po chwili - To idę… Pa.
- Do zobaczenia - Gizmo patrzył jak Czarny znika w ciemnościach, a potem siedział tak jeszcze długo, długo, aż do czarnej nocy…
Hmm… Pisane w przypływie wielkiej radości… ;)
Tagi:
skomentuj
Fajniutkie ! Lubię czytać też Martę i Igę :)
Ekstra! Świetnie piszesz.
Fajne!
ok, chętnie
Fajne, pisz szybko kolejne części
Wydawnictwo nie ponosi odpowiedzialności za treści komentarzy pozostawionych na stronie.
Teksty ukazujące się na stronie nie mogą być kopiowane bez zgody wydawcy.
© Agencja Wydawnicza AGA-PRESS
projekt i wykonanie: Logonet Sp. z o.o.