Artykuł dodany: 2011-07-21 10:09:48 Dział: Wasze teksty
WASZE TEKSTY:A to chytra lisica! Żartów jej się zachciało? No to będzie mieć żarty!
Mój plan był ryzykowny. Prawdopodobieństwo, że się uda wynosiło 10:60. Jednak zawsze coś. Miałam jeszcze sporo czasu do dzwonka. Zbiegłam do szatni i włożyłam moją dżinsową kurtkę. Weszłam do szatni 5e górą. Aha, tak jak myślałam, ta wariatka Kamila znowu zostawiła w szatni swoją skórzaną spódniczkę. Robi to zawsze. Kiedy szatnia pustoszeje, Kamila powoli zdejmuje spódnicę ze skóry (bo jej nienawidzi, ale mama karze jej w niej chodzić)
i zakłada czarną spódnicę z cekinami. Myśli, że nikt jej nie widzi. A jednak. Chłopaki z naszej klasy i z 5s wspinają się na górę i podglądają ją przez ten mały otwór na górze. Jeszcze nigdy nie zostali przyłapani. Bo jeśli kiedyś tak się stanie, dostaną taką karę, że się nie pozbierają! Ale dość tych wywodów. Rzecz w tym, że założyłam tę jej spódnicę, a moje dżinsy włożyłam ostrożnie do mojego worka na obuwie. Weszłam do szatni 6b i wyjęłam z worka Wiewiórówny (innym razem wam o niej opowiem) jej czarne okulary przeciwsłoneczne. Były na mnie odrobinkę za duże, ale to nic. Wyjęłam
z kieszeni kurtki Wiewióry przenośne lusterko. Uśmiechnęłam się. No, opłaciło się. Wyglądałam DOKŁADNIE jak przewodnicząca samorządu szkolnego, Weronika z 5c!
***
Jacek znudzonym wzrokiem śledził poczynania pani Glogsterskiej, polonistki. Szybkimi, energicznymi ruchami pisała na tablicy wyrazy z trudnością ortograficzną, w ramach powtórzenia przed dyktandem. Na tablicy znalazło się już "żółtko", "przecier z rzepy" oraz " rzeżucha". Westchnął i zabrał się do pisania. Jednak nagle usłyszał dźwięk otwierania drzwi. "Może to tata, pewnie dzidziuś się już urodził!" przemknęło mu przez myśl. Jednak jego satysfakcja osłabła, bo w drzwiach stała ta przewodnicząca samorządu... Wika? Karolina? Wszystko jedno, i tak mało go ona obchodziła. Jednak coś mu nie pasowało. Wika miała czarne włosy, a przecież wyraźnie pamiętał, że na zdjęciu miała blond włosy. Wzruszył ramionami. Może przefarbowała? Tą "Wiką" byłam oczywiście ja- Pauline Scrotz. Glogsterska gapiła się na mnie podejrzliwie. Weszłam na środek sali i odchrząknęłam:
-Drodzy uczniowie klasy 4a! W ramach projektu pani dyrektor, Boy&Girl, wszyscy MUSZĄ (wyraźnie zaakcentowałam słowo "muszą") na kartkach, które zaraz rozdam, napisać: na górze- w kim się kochasz, na dole- kogo nienawidzisz. Oczywiście ankiety będą zupełnie anonimowe. Piszcie szczerze
i nie zaglądajcie do sąsiada. Życzę powodzenia!
- Przepraszam - chrząknęła pani Glogsterska - Teraz mam lekcję powtórzeniową i...
- Nic na to nie poradzę – stwierdziłam. - To zajmie tylko parę minut.
Glogsterska wsunęła się w krzesło i już nic nie mówiła. I dobrze. Najpierw zamierzałam podejść do Jacka. Jego kartkę od zewnętrznej strony maznęłam ołówkiem. Prawie nie było tego widać, no chyba, że ktoś wiedział, iż ślad istnieje. Udałam, że niby przypadkiem skierowałam się do ławki Jacka, która mieściła się na szarym końcu. Wręczyłam mu kartkę. A on... podziękował. Na twarz wystąpiły mi rumieńce, ale to zignorowałam. Potem po kolei rozdawałam każdemu kartki. Kiedy skończyłam, stanęłam na środku i odczekałam pięć minut.
- Mogę zebrać kartki i zanieść je pani dyrektor, a Ty pędź na lekcje.
- zaproponowala polonistka
- Nie, dziękuję, nie ma takiej potrzeby – poczułam się zakłopotana. - Dostałam zwolnienie na tę lekcję - w rzeczywistości lekcje zaczynały się za piętnaście minut, ale wolałam nie wzbudzać podejrzeń nauczycielki. Po minucie absolutnej ciszy zapytałam się klasy, czy skończyli. Cicho przytaknęli. Po kolei podchodziłam do każdego i zabierałam jego kartkę. Do Jacka podeszłam na końcu, bo nadal kręciło mi się w głowie od tego jego podziękowania. Kiedy skończyłam, grzecznie podziękowałam i wymaszerowałam z sali. Pobiegłam do szatni, odniosłam wszystkie rzeczy na miejsce i przebrałam się w moje ciuchy. Wzięłam plecak i zadyszana pobiegłam pod salę. Usiadłam pod drzwiami, wyjęłam z piórnika długopis i korektor i zaczęłam przeglądać kartki. Gość na pierwszej kartce kochał się w... Roksanie (omal nie wybuchłam śmiechem, ona jest przecież taka gruba!), ale za to szczerze nienawidził Heleny, której nawet nie znałam. Szybko przerzucałam kartki. Pod koniec naliczyłam się dwóch głupków, którzy kochali Domę. Nareszcie znalazłam kartkę Jacka. Na jej zewnętrznej stronie widniał leciutki ślad po ołówku. Delikatnie, obok szarej plamki napisałam: Jacek Stańczykowski. Odwróciłam kartkę. Jacek miłował jakąś Urszulę, o której w życiu nie słyszałam, a nienawidził Roksany. To już coś. Korektorem zamazałam Urszulę i Roksanę. Na miejscu Uli napisałam Pauline Scrotz, a na miejscu Roksany- Dominika Własnowolska. Wyjęłam z kieszeni czystą karteczkę. Teraz czas na drugą część planu. Zadzwonił dzwonek.
Jeśli chcesz wiedzieć:
Jaka jest druga część planu Pauline?
Czy plan poskutkuje?
Jak zareaguje na to Dominika?
Czytajcie część 6!
PS. Dziękuję za miłe komentarze, które motywują mnie do kontynuacji opowiadania ;)
Tagi:
skomentuj
Brak mi słów.Piątka!
całkiem fajne!
Bardzo ciekawe!
Gebcia, potwierdzam jako 3 że się z tobą zgadzam.
również się zgadzam z Gebcią
Zgadzam się z Gebcią.
Ekstra, kiedy kolejna część?
Świetne, zakochałam się w tym!
Wydawnictwo nie ponosi odpowiedzialności za treści komentarzy pozostawionych na stronie.
Teksty ukazujące się na stronie nie mogą być kopiowane bez zgody wydawcy.
© Agencja Wydawnicza AGA-PRESS
projekt i wykonanie: Logonet Sp. z o.o.