logo junior

Oczami psa cz.11- Paulasz

Artykuł dodany: 2011-08-30 14:03:04 Dział: Wasze teksty

WASZE TEKSTY: Pamiętam, jak byłem szczeniakiem i pojechałem nad morze. Gdy tylko widziałem przechodzących ludzi kładłem się na plecach w pozycji "głaszcz mnie". Potem na plaży najczęściej znajdowałem sobie miejsce w cieniu pod parasolem, kopałem dziurę i chowałem się w niej. Pływać nie chciałem.

Pewnego dnia mój pan stwierdził, że muszę nauczyć się pływać. Podszedł ze mną do wody.

Powolutku włożyłem jedną łapę, potem drugą, aż w końcu cały byłem w wodzie. Musiałem spróbować jak smakuje. Była okropna i słona. Skrzywiłem się i zacząłem parskać. Nie wiem, czemu mojego pana tak to śmieszyło.

Potem spróbowałem pójść trochę głębiej. Zrobiłem krok i nagle poczułem, że nie ma tam dna! Spanikowany szybko uciekłem na brzeg. Po kilku nieudanych próbach pływania, mój pan stwierdził, że musi mnie jakoś do wody przyzwyczaić. Wziął mnie na ręce i poszedł na głęboką wodę. Tam mnie upuścił. Chcąc nie chcąc byłem zmuszony płynąć, aby się nie utopić. Gdy dopłynąłem na brzeg stwierdziłem, że to całkiem fajna zabawa. Przez pół godziny byłem w wodzie. Tak nauczyłem się pływać.

 

Przerwałem rozmyślania, bo zauważyłem, że do naszego koca zbliżają się ludzie z psem. Był to golden retriver, tak samo jak ja. Znajomi przywitali się z moją rodzinką, a ja miałem bawić się z psem.

- Hej, jestem Rino - powiedziałem.

- A ja Killer, czyli zabójca - odpowiedział.

- Czemu? To dziwne imię.

- Mój pan nazwał mnie tak, na przekór ludziom, którzy uciekają przed takim psem jak ja. Wiadomo, że moja i twoja rasa jest najłagodniejsza na świecie.

- Masz rację. Pobawimy się?

- Jasne. Kto pierwszy dopłynie do żółtej boi na morzu. Gotowi, do startu, START.

Ruszyliśmy. Na lądzie Killer biegł szybciej, jednak w morzu to ja objąłem prowadzenie. Po chwili pływania WYGRAŁEM. To była świetna zabawa. Przez resztę dnia bawiłem się i odpoczywałem z moim nowym przyjacielem. Szkoda tylko, że nie udało mi się opalić. Byłem tak biały jak zawsze. Następnego dnia trzeba było wracać już do domu.

Minęło kilka lat, w ciągu których ożeniłem się z Melą, piękną goldenką i doczekałem się dzieci. Mój syn Aero został w moim domu. To właśnie jemu opowiadam moją historię, historię życia psa.

KONIEC

 

Kończę moją opowieść  "Oczami psa"

Co sądzicie o moim opowiadaniu?

Dziękuję wszystkim, którzy uważnie śledzili losy Rina. Wspaniale mi się tutaj pisało. Pozdrowienia.

Paulasz

 

Cenię to, jak zgrabnie i ciekawie sprowadziłaś obserwację świata i relacji między bohaterami do poziomu pieska. Jestem pod wrażeniem. I żałuję, że to koniec. Ale może robi się miejsce na inną historię?

 Czekam niecierpliwie, b :)

Tagi:

Komentarze

skomentuj
Aby móc komentować, proszę się zalogować
avatar

olciaK Ocena : 5

Dodano 2011-12-09 18:43:31

świetne

avatar

paulasz Ocena : 5

Dodano 2011-08-31 10:16:21

podoba się?

partnerzy

  

rss

Wydawnictwo nie ponosi odpowiedzialności za treści komentarzy pozostawionych na stronie.

Teksty ukazujące się na stronie nie mogą być kopiowane bez zgody wydawcy.


© Agencja Wydawnicza AGA-PRESS
projekt i wykonanie: Logonet Sp. z o.o.