maly olbrzym bukowy las
logo junior

Historie z ulicy Krótkiej, cz. 1 - Lukmarchewa

Artykuł dodany: 2011-10-03 10:35:00 Dział: Wasze teksty

WASZE TEKSTY: - Martin, idziesz? – zawołała Jessica.

- Już lecę! – zawołałem, zbiegając po szkolnych schodach.

Rzuciłem krótkie „do widzenie” portierowi i już byłem na szkolnym parkingu. Moi przyjaciele czekali już na mnie przy bramie głównej.

Po drugiej stronie ogrodzenia zebrała się grupka chłopców z sąsiedniego gimnazjum, którzy podziwiali samochody zaparkowane na terenie szkoły. Nie było to nic niezwykłego. Moja szkoła była naprawdę elitarna, a widok najnowszych modeli zaparkowanych pod jej murami zachwyciłby niejednego miłośnika motoryzacji. Na posłanie tutaj swoich dzieci mogli sobie pozwolić jedynie niektórzy politycy, celebryci, ewentualnie ludzie biznesu ekonomicznego.

- Nareszcie – uśmiechnął się Luis, mój najlepszy przyjaciel. – Postanowiliśmy z Jessicą pojechać do centrum handlowego. Pomyśleliśmy, że może poszedłbyś z nami.

- Rozerwiemy się trochę, może pójdziemy na sushi – Jessica uśmiechnęła się przymilnie.

- Wiecie, że rodzice nigdy mi na to nie pozwolą – powiedziałem z nieudawanym żalem.

Z pewnością miałem rację. Zarówno mama jak i tata byli słynnymi gwiazdami show biznesu. Nie pozwalali mi nigdy chodzić bez ochrony dalej niż do szkoły. Z powodu ich troski miałem nawet wszczepiony pod skórę chip z nadajnikiem GPS, „na wypadek porwania”, jak tłumaczyli. Była to oczywiście tajemnica rodziny.

- No to może chociaż na ciastko… - zaproponował Luis.

- Wiecie, jak mnie pocieszyć – odparłem weselej.

Ruszyłem szerokim chodnikiem w stronę naszej ulubionej kawiarni. Obok mnie szli moi przyjaciele. Luis był wysokim blondynem o błękitnych oczach i wesołym spojrzeniu. Jessica była naprawdę śliczną dziewczyną, która zawróciła już w głowie niejednemu chłopakowi. Ale jej serce należało tylko do Luisa, który właśnie objął ją ramieniem.

- Patrzcie – szepnęła Jessica, wskazując spojrzeniem na postać idącą przed nami.

Był to widok niecodzienny. Ubrana jak staruszka, budową ciała przypominała raczej dorosłego mężczyznę. Co więcej, mimo letniej pory, była opatulona szalami i chustami od stóp po głowę, a na oczach miała ogromne okulary przeciwsłoneczne.

Moje rozmyślania zeszły na temat jutrzejszej premiery filmowej, na którą obiecała mnie zabrać mama, odtwórczyni głównej roli. Już wyobrażałem sobie te błyski fleszy…

- Padnij! - wrzasnął nagle męski głos tuż za naszymi plecami.

Luis popchnął mnie w kierunku ziemi. W ostatniej chwili zdążyłem osłonić twarz dłonią. Rozległ się pojedynczy strzał. Jessica krzyknęła i coś ciężkiego osunęło się na moje nogi. Tym razem seria strzałów. Staruszka okazała się jednym z moich osobistych ochroniarzy, który teraz celował z pistoletu w coś lub kogoś po drugiej stronie ulicy. Znów pojedyncza kula świsnęła tuż obok ucha strażnika. Zza rogu wyjechał wóz policyjny. Osoba po drugiej stronie ulicy najwyraźniej zaczęła uciekać, bo policjanci pobiegli w kierunku, z którego przyjechali. Ochroniarz podbiegł do nas i pomógł wstać mi i Luisowi. Drugi strażnik, ten który swoim krzykiem uchronił nas przed pierwszą kulą, pochylił się od razu nad Jessicą. Leżała na ziemi, zanosząc się szlochem. Najwyraźniej, została postrzelona w rękę. Przyjechało pogotowie, a sanitariusze wnieśli ją do karetki. Luis był w głębokim szoku. Bez pożegnania wskoczył do porsche, które właśnie przyjechało. Usłyszałem, jak prosi ojca, by czym prędzej jechał za karetką. Dopiero teraz dostrzegłem limuzynę moich rodziców. Strażnicy zaprowadzili mnie pod tylne drzwiczki. Siedli po obu moich stronach, jak zawsze, kiedy gdzieś jechaliśmy. Lecz tym razem byli skupieni jak nigdy dotąd. Szofer bardzo długo manewrował między uliczkami i do domu dojechaliśmy okrężną drogą. Policja już tam była. Funkcjonariusze rozmawiali z moim ojcem. Gdy tylko wysiadłem, podbiegła do mnie mama.

- Tak mi przykro, kochanie – wyszeptała mi do ucha. – Nie możemy zostać w tym mieście ani dnia dłużej. Pakuj się szybko, za pół godziny musimy być na lotnisku.

 

Z dedykacją dla Primusa i przyjaciół, którzy nigdy mnie nie zawiodą.

Świetnie piszesz. Już wrzucam cz. 2. :)b

Tagi:

Komentarze

skomentuj
Aby móc komentować, proszę się zalogować
avatar

lukasahowrse Ocena : 5

Dodano 2012-03-15 19:08:39

super! :) pisz dalej :)

avatar

suahili Ocena : 5

Dodano 2012-03-08 19:33:35

Piszesz...piszesz naprawdę obłędnie. Gdyby była taka opcja, w "Twojej ocenie" zaznaczyłabym 10! Gratuluję cudownego talentu:)

avatar

pipilotta6 Ocena : 5

Dodano 2012-03-03 18:16:41

brawo!!!!!!!!!!!!!!! piszesz jak prawdziwy pisarz!!!!!!!!!!! kiedy skończysz, postaraj się wydać to opowiadanie!!!!!!!:)

avatar

Gośkus12 Ocena : 5

Dodano 2012-02-09 17:50:54

To jest świetne!!!

avatar

Kpatik Ocena : 5

Dodano 2012-01-14 14:45:11

SUPER!!!!

avatar

surferkaXD Ocena : 5

Dodano 2012-01-10 17:52:14

Super! No i gratulacje za publikację w gazetce :)

avatar

gwiazda19990 Ocena : 5

Dodano 2012-01-09 15:01:24

Super.Lubie takie opowiadania.

avatar

JARDIS Ocena : 5

Dodano 2012-01-05 15:33:40

rzadko kiedy czyta sie coś tak dobrego brawo

avatar

Maria10 Ocena : 5

Dodano 2011-10-06 19:26:22

Super piszesz

avatar

lukmarchewa Ocena : 5

Dodano 2011-10-05 15:56:51

Dzięki :-) Życie pisze historie, trzeba je tylko trochę podkoloryzowac, dodać efekty kryminalne... :-)

partnerzy

  

rss

Wydawnictwo nie ponosi odpowiedzialności za treści komentarzy pozostawionych na stronie.

Teksty ukazujące się na stronie nie mogą być kopiowane bez zgody wydawcy.


© Agencja Wydawnicza AGA-PRESS
projekt i wykonanie: Logonet Sp. z o.o.