Artykuł dodany: 2011-10-21 13:42:11 Dział: Wasze teksty
WASZE TEKSTY: Podeszłam do niej. Przeglądała niektóre książki, jedne brała do ręki, kartkowała, inne zostawiała na miejscu. Ja, ponieważ nie przepadam za książkami, podeszłam do pierwszej lepszej półki. Leżała na niej książka o ciekawym tytule: "Podręcznik Detektywa". Wzięłam ją do rąk i po chwili zdecydowałam się ją wypożyczyć.
Oli wybierała jeszcze coś przez pewien czas, aż w końcu podeszła do biurka z siedmioma książkami! Pani z uśmiechem wpisała na nasze karty numery książek i następnie wyszłyśmy. Oliwia wyciągnęła ze swojej mikrotorebki pluszową truskawkę, którą rozpięła i zmieniła w pojemną torbę, do której włożyła wybrane wcześniej książki.
Po 20 minutach byłam z powrotem w domu. Mama właśnie rozkładała talerze do obiadu. Chwilę potem do domu wszedł tata, który miał właśnie dwugodzinną przerwę w pracy. Szybko zjadłam obiad i wyszłam z psem i kotem do ogrodu. Usiadłam wygodnie na leżaku i wzięłam wypożyczoną lekturę. Jakieś cudowne to to nie było, ale lepsze niż wcześniejsze brednie, które kazali nam czytać w szkole. Nagle zobaczyłam przez okno gorączkowo biegającego i krzyczącego coś do siebie tatę.
- To już!? - krzyknęłam sama do siebie i wbiegłam do domu.
Mama powoli nakładała buty. Chyba jej, w przeciwieństwie do taty, wcale się aż tak nie śpieszyło do szpitala.
- Za chwilę przyjedzie do ciebie babcia i pomożesz jej wszystko do końca przygotować na nasz przyjazd.
- A będę mogła was jutro odwiedzić?
- Oczywiście – odezwała się mama z nietęgą miną. - Pa kochanie! - rzuciła mi jeszcze na pożegnanie.
Po chwili tata zbiegł z góry i w tempie błyskawicy wpakował bagaż z rzeczami dla mamy i malucha do auta. Mama wsiadła do środka i odjechali.
Po półgodzinie babcia weszła do domu.
- Cześć babciu – przywitałam się.
- Witaj kochanie – odparła babcia.
Miała ze sobą dwie wielkie torby z supermarketu. Były w nich wszystkie rzeczy dla niemowląt. Razem wszystko rozpakowałyśmy i położyłyśmy tam gdzie trzeba. Następnie poszłam do mojego pokoju. Wyciągnęłam drugą książkę z nadzieją, że będzie lepsza. Była w niej opisana praca detektywa, różne wskazówki i zadania. Wciągnęła mnie na ponad 2 godziny. Oderwał mnie od niej głos babci.
- Choć wnusiu na kolację - usłyszałam.
- Już biegnę!
Usiadłam przy stole i ugryzłam kawałek kanapki. Jejciu, jutro zobaczę mojego brata lub siostrę!
Gdy czytałam, całkiem o tym zapomniałam. Po kolacji razem z babcią oglądałyśmy film pt.: „Kapturek, prawdziwa historia”. Było bardzo fajnie. Nawet nie zauważyłam, kiedy zrobiło się naprawdę późno. Pożegnałam się z babcią, umyłam i po 15 minutach zasypiałam w moim łóżku.
Rano około godziny 7 obudził mnie telefon. To był tata. Zbiegłam szybko na dół.
- Cześć tato, co tam? - zapytałam.
- Masz siostrzyczkę! - usłyszałam w słuchawce.
Rozmawiałam jeszcze przez kilka minut. Po śniadaniu pojechałam z babcią do szpitala. Mała jest śliczna! I to moja siostra! Mama i ona (nie ma jeszcze imienia) wracają za tydzień do domu. Będę więc przez tydzień w domu tylko z tatą. Obiad zjedliśmy w pobliskiej restauracji, a potem wróciliśmy do domu. Od razu po wejściu do domu razem z babcią poukładałyśmy wszystko w pokoiku małej i miałyśmy potem czas wolny.
Ponownie sięgnęłam po "Podręcznik Detektywa". Teraz czytałam o tym, jak śledzić przestępców. Może nie było to zbyt przydatne ale bardzo interesujące. Po godzince postanowiłam zadzwonić do Oliwii. Ona też miała teraz młodsze rodzeństwo, tyle że bliźnięta, chłopczyka - Maćka i dziewczynkę – Lenkę. Gdy tylko się dodzwoniłam, od razu opowiedziałam o mojej małej siostrzyczce i zaprosiłam Oliwię do mnie. Po 10 minutach razem siedziałyśmy u mnie w pokoju i przeglądałyśmy czasopisma dla nastolatek.
- Jejciu, gdybym tylko wygrała szóstkę w totku... - rozmarzyła się Oliwia.
- To byś wszystko wydała na to – oznajmiłam pokazując dłonią stronę po brzegi wypchaną ciuchami, kosmetykami itp.
- Jak ty mnie dobrze znasz! A jeśli już mówimy o tym to pamiętasz sklep w którym przedwczoraj kupowałyśmy te dodatki? - zaczęła.
- Tak, a czemu się pytasz?
Pracuje tam moja ciocia, i mówiła że dzieje się tam coś niepokojącego – trzymała mnie w niepewności Oliwia.
Pisać dalej? Bo nie jestem pewna czy Wam si podoba.
Tagi:
skomentuj
super! a tak poza tym, to popieram nancy05
Dziękuję za cenną uwagę Nancy i rzeczywiście nie wiedziałam:)
Pisz! Ale mam jedną uwagę : zwykle jak urodzi się dziecko to odwiedziny mogą być dopiero po dwóch dniach od narodzin ale wiem, że mogłaś tego nie wiedzieć :)
Ależ proszę bardzo!
Wysyłam już 4 część :) i dziękuję za miłe opinie.
Człowieku pisz!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Pisz, zappowiada sie ciekawie
Wydawnictwo nie ponosi odpowiedzialności za treści komentarzy pozostawionych na stronie.
Teksty ukazujące się na stronie nie mogą być kopiowane bez zgody wydawcy.
© Agencja Wydawnicza AGA-PRESS
projekt i wykonanie: Logonet Sp. z o.o.