Artykuł dodany: 2011-10-26 10:34:51 Dział: Wasze teksty
WASZE TEKSTY: Gdy Dynamo otworzyła oczy, uderzył ją nadmiar światła. Zamknęła powieki i osłoniła się ręką, by odrącić uporczywe promienie słońca. Minęł dłuższa chwila, nim zdołała lekko je uchylić.
Znajdowała się w przestronnym, jasnym pomieszczeniu z łóżkiem i szafą. Była wciąż w tych samych ubraniach, w których była gdy zemdlała przed Marianem. W głowie wciąż dźwięczało jej echo przepowiedni, którą usłyszała.
Krążyła w jej głowie niczym uciążliwa mucha lub komar. Drzwi pokoju uchyliły się, a zza rogu wyjrzała twarz Mariana.
- Wstałaś... - stwierdził ze spokojem, wnosząc bułki i masło. - Przepraszam, że tylko to mogę ci zaoferować, ale pieniądze to nie jest moja mocna strona - rzekł.
Dynamo łapczywie złapała dwie bułki i zaczęła je jeść. Zorientowała się, że powinna zostawić coś dla swojego dobroczyńcy, lecz ten tylko uśmiechnął się i powiedział, by się nie krępowała, po czym wstał i wyszedł. Dziewczyna pochłaniała jedzenie z zaskakującą szybkością. Zastanawiała się ile czasu trwała w stanie nieprzytomności. Dwa, może trzy dni... przez te ciągłe omdlewanie straciła rachubę czasu. Wyjrzała przez obszerne okno. Po asfaltowej ulicy pędziły samochody zostawiając za sobą dym spalin. Przechodnie leniwie sunęli po chodniku, nie wiedząc, że patrzy na nich osoba, która może zniszczyć świat. Dynamo przeszły dreszcze na myśl o mocy, którą w sobie nosiła. Uniosła dłonie i spojrzała na nie. Tatuaż nie świecił, jednak wciąż czuła piekący ból. Maachnęła rękoma, jakby chciała strzepnąć z nich to brzemie, które musi znosić. Odwróciła swój wzrok od szyby i wyszła z pokoju.
Znalazła się w niezwykle jasnym i obszernym salonie. Zewsząd patrzyły na nią zdjęcia małego blondyneczka z zielonymi oczkami, uśmiechającego się szeroko i ukazującego swój brak w uzębieniu. Jej uwagę przykuła jedna fotografia. Była na niej kobieta z brązowyni lokami. Uśmiechała się szeroko, ukazując piękne, lśniące zęby. Jednak to nie to przykuło jej uwagę. Zadziwiający był jej naszyjnik. Był to srebrny łańcuszek ze złotym kółkiem, a w nim...
- Kto pozwolił ci oglądać te zdjęcia- huknął zza jej pleców głos mężczyzny.
Dynamo prędko odłożyła fotografię na miejsce, nie mogąc oderwać wzroku od kobiety na niej. Widziała ją. Była tego pewna. Twarz Mariana przysunęła się niebezpiecznie blisko jej twarzy.
- W tym domu możesz dotykać tylko tego, na co ci pozwolę. A oglądanie zdjęć, jest jedną z tych rzeczy, których nie wolno ci robić, rozumiesz? - syknął.
Dynamo skinęła głową na znak, że rozumie. Pokornie ruszyła za nim, lecz ostatni raz odwróciła się, by spojrzeć na fotografię. Kim była ta kobieta? Nie mogła sobie przypomnieć, skąd ją zna. Męczyło ją to przez resztę dnia. Marian nie był dla niej specjalnie miły, a na pytania odpowiadał krótkim "tak" lub "nie". Wydawał się nieobecny, uciekający gdzieś daleko poza granicę wyobraźni. Intrygował ją. Miał niesamowicie zielone oczy, które sprawiały wrażenie, że spoglądają w głąb duszy, odczytując jej obawy, marzenia. Miał oczy jak ten rudzielec... Dynamo ze strachem przypomniała sobie o jej towarzyszu. Dopiero teraz zorientowała się, że nigdzie go nie ma. Poszła szukać Mariana. Stał w salonie patrząc przez okno na ulicę. Znów sprawiał wrażenie nieobecnego. Dziewczyna stała, zastanawiając się, czy pytaniem, przypatkiem go nie zezłości.
- Gdzie jest ten rudzielec?- spytała wreszcie.
- Bezpieczny... - odpowiedział Marian nie odrywając wzroku od okna.
Dynamo jednak się nie uspokoiła. Denerwowała się o przyjaciela niedoli. Jednak bała się zasypać Mariana kolejną serią pytań. Był już późny wieczór, gdy mężczyzna wszedł do jej pokoju i oznajmił jej, że ma się spakować.
- Najlepiej nie bierz nic - powiedział wychodząc.
Dynamo nie trzeba było powtarzać. Wstała jak była i ruszyła za swoim dobroczyńcą. Czekał już przy drzwiach. Czym prędzej wyszli na schody i zeszli na parter. Marian był wyraźnie zestresowany. Rozglądał się nerwowo, nasłuchiwał uważnie. Nagle stanął jak wryty. Przy drzwiach do klatki schodowej stało trzech ubrano na czarno mężczyzn. Gdy tylko go spostrzegli, uśmiechnęli się i wyciągnęli noże spod kurtek. Strużka potu przepłynęła przez czoło Dynamo.
- Uciekaj dziweczyno, nie czekaj na mnie, uciekaj przez okno w pokoju. Nie martw się o mnie - powiedział wystraszonym głosem Marian, wciskając jej w ręce klucze do mieszkania.
Dynamo jednak wciaż stała i patrzyła, jak mężczyźni kierują się do nich ze śmiertelnymi narzędziami w dłoni. Patrzyła jak Marian biegnie im naprzeciw, tylko po to by ją ratować. Nie była w stanie się ruszyć. Nie mogła go zostawić. Panowie w czerni wymierzali mu śmiertelne ciosy, a ona wciąż stała. Przed oczami stanęła jej scena, gdy na jej oczach zamordowano jej matkę. Wtedy też stała i patrzła jak usta matki układałą się w dwa najpiękniejsze słowa na świecie. "Kocham Cię...". Nie mogła znów popełnić tego samego błędu. Nie mogła zostawić kogoś na pastwę śmierci. Poczuła prąd przepływający przez jej ciało, impuls, który poruszył za nią nogami. Czuła się jak w obcym ciele, kierowanym przez kogoś zupełnie innego. Zwinnymi ruchami uginała się przed ciosami. Złapała najbliżej stojącego mężczyznę i przyciągnęła go do swojej twarzy. W jego oczach zobaczyła przerażenie, oraz odbicie jej własnych oczu. Znów były ogniste, jak tamtej nocy, gdy wybuchł pożar. Wypuściła oprawcę z rąk, a ten uciekł wraz ze swoimi towarzyszami, zostawiając ją i rannego Mariana. Dynamo podeszła do niego. Był cały posiniaczony, miał mnóstwo ran. Położyła swoją wciąż ciepłą rękę na jego drżącym ciele. Znów poczuła energię wypełniającą jej ciało. Oddech mężczyzny stał się spokojniejszy, a rany wnet zanikły. Marian wstał oniemiały, dotykając miejsc, gdzie przed chwilą były rany.
- To niemożliwe... - szepnął spoglądając na nią. W jego zielonych oczach było widać strach i przerażenie. - Musimy porozmawiać... - powiedział już głośno, biorąc od dziewczyny klucze do mieszkania.
Dynamo była oniemiała. Nie wierzyła w to co zrobiła. Czy to tylko część jej umiejętności? Wchodząc na górę słyszała ciche szeptanie Mariana:
- Niemożliwe, to nie może być prawdą...
----------------------
Możecie mnie zadźgać, możecie mnie zjeść, możecie mnie zabić, ale pozwólcie mi się wytłumaczyć. We wrześniu rozpoczęłam naukę w gimnazjum. Nie mam zbyt wiele czasu na pisanie, ale staram się jak mogę. Dlatego tak późno ta część Dynamo...
Wasza ukochana Agnieszka :)
Kochana :) super, że jesteś z nami.
Tych, którzy nie znają wcześniejszych części odsyłamy do przejrzenia zawartości strony. Najlepiej hasło Dynamo wpiszcie do wyszukiwarki na stronie, odcinki są ponumerowane.
Musimy wprowadzić jakieś rozwiązanie, które pozwoli czytać kolejne odcinki pod autorem...
Tagi:
skomentuj
:) :) :) :) :) nareszcie kolejna część! super! a ja narzekałam, że piąta klasa jest do bani... :) :):)
Wydawnictwo nie ponosi odpowiedzialności za treści komentarzy pozostawionych na stronie.
Teksty ukazujące się na stronie nie mogą być kopiowane bez zgody wydawcy.
© Agencja Wydawnicza AGA-PRESS
projekt i wykonanie: Logonet Sp. z o.o.