Artykuł dodany: 2011-11-03 09:57:54 Dział: Wasze teksty
WASZE TEKSTY: Macie wszyscy rację, że za bardzo nie można połapać się, kto ile ma rodzeństwa. Bardzo Was za to przepraszam i proszę o wyrozumiałość - dopiero zaczynam "karierę".
Zrobiłam Wam więc spis (przepraszam za mało profesjonalne rozwiązanie). Marysia - dwie starsze siostry (Oliwia, Julita). Tamara - trójka młodszego rodzeństwa (Małgosia, Hania, Hubert). Ewa - starszy brat (Sebastian) młodsza siostra (Wiktoria). Luiza to jedynaczka.
Dziś wyrywek z pamiętnika Tamary. Oto on...
15 października...
...czyli sobota kochana!
Tak, tak.
Soboty są naprawdę kochane. Ot, przychodzi taka sobie sobota i zdejmuje z umęczonego człowieka (ucznia) cały kłopot i wielkie, ciężkie książki. Na dodatek, nic nie chce w zamian, tylko uśmiecha się pięknie i życzy miłego odpoczynku.
Pisząc to, leżę na łóżku i myślę o jednym - o spotkaniu autorskim w bibliotece z (uwaga, uwaga!) panią Ewą Nowak, moją ulubioną pisarką!
W głowie mi się to nie mieści! Do naszej malutkiej (zadbanej i ładnej co prawda) biblioteki przyjeżdża ktoś, kogo chcę naśladować! Rany! Pierwszą książką, jaką przeczytałam (tej autorki oczywiście) był "Pajączek na rowerze". Przeczytałam tę książkę chyba z dziesięć razy, tak mi się spodobała. Teraz w bibliotece zobaczyłam: "Dane wrażliwe" i tak wrzasnęłam z radości, że pani bibliotekarka uznała mnie pewnie za wariatkę. Pewnie dlatego, że ja jestem wariatką, zakręconą w dodatku.
Wracając jednak do sprawy spotkania w bibliotece. Jest ono dla gimnazjalistów (trochę mi brakuje do tego wieku), ale pani Madzia poinformowała mnie, że "są zaproszenia dla szkół, ale jeśli zadzwonisz przed czasem, to i dla ciebie będzie miejsce". Hurra!
A teraz z innej beczki - dzwoniła mama Marysi. Miała wypadek, ktoś ją pobił w parku. Jak to usłyszałam, to musiałam usiąść, tak mi się słabo zrobiło. W słuchawce słyszałam tylko:
- Tamarko? Tamara? Halo?
Nic nie mówiłam, nie umiałam z siebie słowa wydusić, więc mama Marysi się rozłączyła.
Zaraz pobiegłam do Marii. żeby zobaczyć co z nią. Weszłam - a ona siedziała sobie w łóżku z laptopem na kolanach i grała w The Sims 3. Na głowie miała wielki opatrunek. Wyjaśniła mi, że wypuścili ją ze szpitala, ale przez dwa tygodnie nie pojawi się w szkole. Szyli jej czoło. Jak to usłyszałam, to poczułam lekkie omdlenie, szczególnie, że moja kumpelka odkryła delikatnie bandaż i zobaczyłam jej wielką, fioletową ranę.
- Co ty, Tama? - zdziwiła się na mój widok (zielona twarz). - Ty, słuchaj, trojaczki mi się urodziły! - widząc moją minę, dodała - W Sims' ach, dziewczyno! Buduję im dom, weź mi pomóż!
Zachęcona usiadłam koło niej na pościeli i na wstępie odradziłam jej czarne ściany w pokoju. Jeszcze czego.
Świetnie się bawiłyśmy, do czasu, aż zadzwoniła moja mama i poinformowała mnie, że wyszłam z domu o 11:30, a jest 15 i co ja sobie w ogóle myślę. No i że Małgosia wyszła na dwór z bliźniakami i idą w moją stronę. Przerażona głupotą mamy, która pozwoliła dzieciakom wyjść bez opieki, wypadłam z domu Marysi bez pożegnania i w niezapiętej kurtce wyleciałam na dwór. Zauważyłam przed sobą smarkaczy i odetchnęłam. Są, żyją, przynajmniej na razie. Nagle, Hubert wyrwał się Małgosi i zaczął biec w moją stronę, przez ruchliwe skrzyżowanie. Zawyłam głośno:
- Hubi! Ty nieznośny dzieciaku! Wróć do Małgośki!
- Hubi! - krzyczała Małgosia rozpaczliwie i nim się zorientowałam, pognała za małym.
Hania, mocna zdziwiona, ale bynajmniej nie zdenerwowana, została sama i po namyśle, usiadła na pobliskiej ławeczce, obserwując całą akcję.
Było na co patrzeć. Małgorzatka, sadząc przez płot, pobiegła krótszą drogą, aby być na miejscu przed Hubertem. Hubi, kwicząc ze szczęścia, pędził na około, potrącając ludzi. Ja stałam jak słup i nie wiedziałam co robić. Biec do Hanki, czy do Hubiego? Po namyśle, zdecydowałam, że Hania to przynajmniej jest rozsądna i zostanie na miejscu i pognałam na złamanie karku do Huberta.
Nadjechał autobus wycieczkowy. Naprzeciw niego zasuwał Hubert. Ja stałam obok na malutkiej wysepce na środku skrzyżowania i zorientowałam się, że Hani znudziło się siedzenie na ławeczce, a w zasięgu wzroku jej nie było.
Wpadłam w lekką panikę i zapomniałam o Hubercie. Rozejrzałam się czy nic nie jedzie i na czerwonym świetle wypadłam na jezdnię, pędząc do małej. A tym czasem Małgosia i Hubi przeżywali chwilę grozy na skrzyżowaniu.
Hubert załapał wreszcie, że poszłam w stronę, z której on zaczął swój bieg pełen emocji (głównie Małgosi i moich), więc zmienił taktykę. Stanął w zupełnym bezruchu na środku i parzył na autobus z zafascynowaniem. Ja, ponieważ odnalazłam Hanię w krzakach (byłam siusiu, Tama!) odwróciłam się i skamieniałam. Autokar zaczął hamować przed moim okropnym bratem, ale było jasne, że mu się nie uda. Wtedy na wysokości zadania stanęła Gosia. Wpadła na Hubiego (zamknęłam oczy - miałam stracić dwójkę rodzeństwa naraz), po czym chwyciła go za koszulkę i popchnęła na trawnik, a sama odskoczyła w tył i znalazła się w ten sposób na pasach dla pieszych. Umknęła szybko na trawę, co było niepotrzebne, bo pojazd wreszcie wyhamował.
Podsumowując:
Małgosia - bohater, ponieważ rzuciła się ratować braciszka.
Małgosia - nieodpowiedzialny człowieczek, który omal sam nie zginął.
Hania - spokojna, opanowana dziewuszka z (co tu kryć) małym pęcherzem.
Hubert - surowo ukarany, niegrzeczny chłopiec, z małym rozumkiem, który nakazał mu szaleńczy bieg o życie lub śmierć.
Tamara - urocza panna, która w trudnych sytuacjach dostaje małpiego rozumu i nie wie co robić.
Skrzyżowanie - OMIJANE SZEROKIM ŁUKIEM!!!
Hm, co za akcja, co za emocje. Super.
Tagi:
skomentuj
Genialne!!!!!!
Super! Pisz dalej, szybko!
GE-NIA-LNE! Supcio :)
Wydawnictwo nie ponosi odpowiedzialności za treści komentarzy pozostawionych na stronie.
Teksty ukazujące się na stronie nie mogą być kopiowane bez zgody wydawcy.
© Agencja Wydawnicza AGA-PRESS
projekt i wykonanie: Logonet Sp. z o.o.