Artykuł dodany: 2011-11-06 18:37:50 Dział: Wasze teksty
WASZE TEKSTY: …wrzasnęła na całe gardło, aż mapy (i zegar, lądując na głowie Zuzy, która się rozbeczała) spadły na podłogę z wielkim hukiem. Odepchnęła się na swoim krześle i stanęła na nie, kręcąc się dookoła, pokrzykując: "Zabierzcie te szczury!!! Pomocy!". I nagle do klasy wpadł Dyro.
Kiedy zobaczył Anginę stojąc na krześle i wrzeszczącą ryknął:
- Niech się pani uspokoi! To tylko mysz! I zakłóca pani lekcje!
Po czym nastała grobowa cisza. Przyrodniczka nadal się kręciła na krześle, ale jeż nie piszcząc. Zrobiła tylko zbolałą minę, kiedy mysz powędrowała w kierunku nieszczęsnej przyrodniczki.
Na przerwie śmiałam się z Kasią. Może nie jest wcale taka zła. No i wpadłyśmy na Kazika. Zmierzył nas wzrokiem, Po czym odszedł, przeklinając.
Kolejnym przedmiotem był Angol. Ropucha zrobił nam sprawdzian, a kiedy jako pierwsza oddałam swój, spojrzał na mnie z góry i zadał ćwiczenia. Co ci nauczyciele do mnie mają?
Na przerwie Kasiundrę zaczepiły dziewczyny z klasy, czyli "Plotkary nie z tej ławy". Taki klubik plotkujących i zaczepiających dziewczyn. Nie zamierzałam bezczynnie włóczyć się po korytarzach pełnych gadających uczniów i popychających się chłopców, więc poszłam do szkolnej biblioteki.
Pewnie teraz chcecie wyjść z dziennika i przeczytać inne story (angielskie słówko).
No więc weszłam do biblioteki i zamierzałam poczytać sławną książkę, lubianą przez kilkoro uczniów. Rozejrzałam się po półce. Same romanse i książki detektywistyczne. Ale lepiej dobrze przejrzeć, bo mówili, że ta sławna książka jest dobrze ukryta. Już miałam zrezygnować i wyjść, kiedy ją zobaczyłam. „Wszystkie pomysły dla ignoratorów” – brzmiał tytuł.
Przejrzałam całą książkę i stwierdziłam, że wszystko już wykorzystałam.
Wszystkie pomysły na zrobienie śmiechu i frajdy! Może muszę poszukać w necie?
3 listopada 2011 roku, czwartek
Tia. Już nie mam o czym pisać. Trochę już mi się to znudziło i nie za bardzo chcę pisać dziennik. Ale spróbuję…
Weszłam (w końcu!) na VJ. Jak przestałam umieszczać moje opowiadania i napisałam w krótkim komentarzu (nowy użytkownik, także mój), że zdarzył się tej i tej wypadek… to wszyscy zaczęli umieszczać komentarze tylko w moim wpisie!
Fajnie. No, ale może o szkole:
Pierwsza lekcja to była plastyka. Zapomniałam (a raczej nie wiedziałam) o papierze kolorowym. Siedziałam i przypatrywałam się innym. Kasia teraz nie siedziała ze mną. Raczej z Julie, która była okropna. Przez pół lekcji rzucała mi wyzywające spojrzenia, pełne pogardy. Odpowiedziałam skiniem głowy.
Kiedy Polich (pan plastyk) zauważył, że przeszkadzam, zadał mi zadania. Dlatego po dzwonku na przerwę wybiegłam pierwsza i dotarłam na drugie piętro, czekając na Kasiundrę. Kiedy w końcu pojawiła się w towarzystwie plotkujących dziewczyn, mrugnęłam do niej, dając do zrozumienia, że chcę pogadać. Rzuciła mi kpiące spojrzenia i odwróciła się, pokazując mnie swoim psiapsiółkom. Oczywiście, zaczęły się krztusić ze śmiechu, jak to miały w zwyczaju.
Jeszcze I'm pokażę, kto TU rządzi!
Następna lekcja to przyroda. I kiedy pani weszła, nie ukrywaliśmy nic. Tak samo grzecznie ją pozdrowiliśmy i usiedliśmy. Zsunęła okulary z oczu i rozejrzała się po biurku, poszukując czegoś, co mogło spowodować, że zachowywaliśmy się podejrzanie grzecznie. Powstrzymałam się od parsknięcia śmiechem.
Na przerwie rzuciłam mój plecak jak dysk. Ten na olimpiadzie. Z niezamkniętej torby zaczęły wylatywać książki, powodując ich rozkład (zniszczenie). I tak były stare, ale punktów ubyło… Jakby jakieś były!
Tagi:
skomentuj
Popieram wypowiedzi poniżej!
Tak , nie z tego świata !!!
Spodobało mi się.
Twoja bohaterka rzeczywiście jest nie z tego świata!
Wydawnictwo nie ponosi odpowiedzialności za treści komentarzy pozostawionych na stronie.
Teksty ukazujące się na stronie nie mogą być kopiowane bez zgody wydawcy.
© Agencja Wydawnicza AGA-PRESS
projekt i wykonanie: Logonet Sp. z o.o.