Artykuł dodany: 2011-11-18 09:29:59 Dział: Wasze teksty
WASZE TEKSTY: Godzina 14:00.
Ulicą Nowogrodzką szła wysoka, ładna dziewczyna z oczami jak fiołki i czekoladowymi włosami. Jeśli ktoś pragnął dokładniej przyjrzeć się atrakcyjnej pannie, zauważyłby, że ma lekko zadarty nosek, delikatne usta i porusza się z dużym wdziękiem. Długie nogi, które ukryła w kozakach, wybijały równy rytm: lewa, prawa, lewa, prawa, przepuścić przechodnia, lewa, prawa, lewa, prawa.
I na tym kończyłyby się obserwacje niezwykłej dziewczyny. Niezwykła dziewczyna nazywała się Noemi i wracała właśnie ze szkoły, ciesząc się na myśl, że w domu czeka na nią słodka kotka, Milka. Może jeszcze kilka słów na temat naszej bohaterki. Noemi, z powodu swoich brązowych, "czekoladowych" włosów, została przezwana Nutellą, a później już Nutką. Jej ukochanym pupilem była Milka (przyjaciółka Noemi, Kamila ją tak nazwała z powodu zamiłowania do czekoladek "Milka"). Nutelka przejawiała nadmierną nerwowość, szczególnie w potyczkach z młodszymi braćmi.
Właśnie natknęła się na nich na ulicy.
- Co wy tu robicie? - ryknęła.
- My idziemy na spacerek - wyjaśnił Natan, a Nataniel pokiwał głową.
- Hultaje, kto wam pozwolił?
- Nikt - rzucił uprzejmie Nataniel i bardzo się zdziwił, gdy mu brat pogroził pięścią.
- Nataniel pozwolił mi, a ja Natanielowi - sprostował Natan.
Noemi ręce opadły, wobec takiej logiki. Natan zawsze był bystrzejszy od brata bliźniaka i udawało mu się (jak on to robi, do choinki?) zawsze znaleźć mądrą odpowiedź i uratować swoją reputację, nawet gdy Nataniel próbował ją popsuć.
- Do domu! - wybuchła Nutka i wcale się nie zdziwiła, że bliźniacy ją zignorowali. - A co mi tam! Idźcie sobie, nieudacznicy, idźcie! Spokój będzie przynajmniej w domu i lekcje zrobię bez pośpiechu! Idźcie wredne bachory, a idźcie!
- No to idziemy - ucieszył się Natan.
I poszli.
Nutella w bardzo złym humorze, rzucając przekleństwa pod nosem, wróciła do swojego bloku i pojechała windą na dziewiąte piętro, bo tam mieszkała.
Ledwie otworzyła drzwi, usłyszała miauczenie i podbiegła do niej Milka, mały brązowy kotek, o aksamitnym futerku.
- Stęskniłaś się, ślicznotko? - złość na tych nieznośnych bliźniaków minęła jak ręką odjął. - Oj, jak ty się łasisz. Choć na ręce, Mileńko.
Milka ewidentnie tęskniła za Nutką, mimo tego, że byłą kotem, a jak wiadomo, koty chodzą własnymi drogami.
- Tylko kilka godzin mnie nie było, Milkusia - przemawiała czule Noemi. - Dam ci mleka i zrobię lekcje, bo pani z matmy nie odpuści.
Chciała opuścić kotkę na ziemię, ale nie było to w Milki zamiarach, o nie! Noemi dopiero wróciła, a już chce zająć się sobą, a nie zwierzakiem!
- Oj, no puść - roześmiała się Nutella. - Proszę, puść. Mleczka dostaniesz, może ci nawet dam koci przysmak - Nutka stwierdziła ze zdumieniem, że kot nie ma zamiaru jej puszczać i westchnęła. - No to, jak już na mnie tak siedzisz, to pójdziemy do twojej koleżanki, Delty.
Delta była suczką Kamili, sąsiadki i przyjaciółki Noemi. Oba zwierzaki (Nutki i Kamy) bardzo się lubiły i często razem bawiły.
Noemi skierowała swoje kroki do windy i nią zjechała na piąte piętro - do Kamili. Ta otworzyła prawie natychmiast.
- Już jesteś! - zdziwiła się. - Miałaś być później.
Noemi westchnęła i porozumiewawczym ruchem głowy wskazała przyjaciółce Milkę.
- Tęskniła za Deltą?
- Nie - poirytowała się Nutka. - Za mną.
Kamila nie rozumiała.
"Trudno" - pomyślała sobie Nutella i weszła za Kamilą do mieszkania. W kojcu leżała Delta i otoczeniu malutkich szczeniaczków! Noemi widząc je, mimo oporów, natychmiast puściła Milkę na ziemię i rzuciła się oglądać pieski.
- Od kiedy je masz?
- Od siedmiu tygodni. Będę musiała się rozejrzeć za domem dla nich - odpowiedziała Kamila z nutką żalu w głosie i Noemi od razu zrozumiała, że przyjaciółce nie uśmiecha się wydawać komuś zwierzaczki.
- Możesz mi dać, jeśli mama się zgodzi.
- Masz kota - przypomniała Kamila, nagle jakby ożywiona.
- Oj tam, kota. A ty masz 15 słodkich szczeniaczków yorka, dla których musisz znaleźć dom.
- Ja wezmę dwa psiaczki, o te - pokazała Noemi parkę maleńkich psów. - Lolę i Prezesa.
Wtedy to się stało.
Wszedł Konrad.
Noemi zamarła z ręką wyciągniętą w celu pogłaskania psa. Kamila spojrzała na brata ze znudzeniem.
- Wróciłeś.
Konrad potwierdził i - o zgrozo - spojrzał na nią! Popatrzył na Nutkę!
- Cześć, Nutella - rzucił.
Noemi spanikowała. Chwyciła szybko zwierzaka i rzuciwszy:
- Muszę już lecieć, chodź Milka - uciekła z mieszkania Kamili.
Oczywiście, nie wiedząc pod wpływem jakiego uczucia działała nasza główna bohaterka, można uznać ją za wariatkę. Nie, o nie! Noemi wariatką nie była. Ona po prostu się zakochała. W Konradzie. Kiedy go widziała, miała przykre wrażenie, że się ośmiesza z tymi swoimi fiołkowymi oczami (jak koza, mój Boże, jak koza!) i brązowymi włosami (jak kawa z mlekiem, mój Boże, jak kawa z mlekiem!). Dlatego, gdy tylko widziała Konrada uciekała, lub chowała gdzie się dało. Westchnęła teraz ciężko i otworzyła sobie mieszkanie. Postawiła zwierzaka na ziemi i aż krzyknęła...
Tagi:
skomentuj
Bardzo ciekawe
czytałaś kłamczuchę m. musierowicz? notella bardzao mi się z nią kojarzy:) a jeśli chodzi o tekst to 5 masz, ale 6 bym ci nie dała :(
Miło sie czyta
Super. Masz talent do pisania!
Fajne, miło się czyta!
nawet dobre
Nawet , nawet . Piąteczka .
super! Bardzo mi się podoba! zgadzam się z Atheną :)
Bardzo fajne opowadanie !!! Wciągające i zabawne. Czekam na następne części. :) Pozdrawiam Athena
Wydawnictwo nie ponosi odpowiedzialności za treści komentarzy pozostawionych na stronie.
Teksty ukazujące się na stronie nie mogą być kopiowane bez zgody wydawcy.
© Agencja Wydawnicza AGA-PRESS
projekt i wykonanie: Logonet Sp. z o.o.