logo junior

Gałęzie Canarie Rami - April (Ania Olichwer)

Artykuł dodany: 2012-01-09 11:21:41 Dział: Wasze teksty

WASZE TEKSTY: Rozdział 1. Początek

Idąc przez ulicę wspominałam, to co zobaczyłam w wizji. Do licha! To nie był pierwszy raz, kiedy zdarzyło mi się coś takiego. Tknięta przeczuciem podniosłam głowę i napotkałam wzrok... kota. Miał czarno - pomarańczowe oczy i wyglądał jakby na coś lub kogoś czekał.

Zwierzę spojrzało na mnie przenikliwie i uciekło. Zafrapowana długo patrzyłam za kotem, ale w końcu ruszyłam. Gdy dotarłam przed sierociniec, coś w jego wyglądzie mi się nie zgadzało, ale uznałam to za przywidzenie.

Chwyciłam mocniej torbę i po schodkach ruszyłam do budynku. Kiedy weszłam do hallu, od razu zauważyłam pewne zmiany. Ściany były pomalowane na kolor indygo, drzwi były pomarańczowe... coś tu się zdecydowanie nie zgadzało. Spojrzałam jeszcze raz w stronę wejścia, gdy nagle poczułam pukanie w ramię. Stała za mną piękna kobieta, z wyglądu przypominająca trochę jedną z moich opiekunek, panią Wei.

Miała długie, blond włosy z rudymi pasemkami, pociągłą twarz i różnokolorowe oczy.

- Córka Pracedicti... - szepnęła i potrząsnęła głową. - Kim jesteś? I co robisz u mnie w domu?

- Nazywam się Julia - odpowiedziałam powoli. - I właśnie zamierzałam wychodzić, ponieważ nie wiem jakim cudem, ale pomyliłam pani dom z sierocińcem tuż obok.

- Ach tak, rozumiem. To się czasem zdarza! Nie jesteś pierwszą osobą, która pomyliła domy. Nie kłopocz się tym dziecko, tylko.. byłabym bardzo wdzięczna gdybyś została u mnie na chwilkę. Dawno nie przyjmowałam gości! I wybacz, że się nie przestawiłam. Na imię mi Alina.

Uśmiechnęła się i pociągnęła mnie w głąb domu mrucząc pod nosem: "Na wszystkie granice, zaczynam mówić jak własna babcia".

Chcąc nie chcąc musiałam pójść za nią. Nie chciałam sprawić przykrości komuś kto nie patrzył na mnie z odrazą i nie przezywał mnie.

Kobieta zaprowadziła mnie do okrągłego saloniku i wyszła do sąsiedniego pokoju. Powietrze przesycone było trudnym do opisania zapachem, coś jak kardamon pomieszany z anyżem. W cieniu pomarańczowych zasłon krył się mały stoliczek z dwoma krzesłami oraz kominek na, którym stały zdjęcia. Jedno z nich przyciągnęło moją uwagę. Przedstawiało trzy kobiety na tle jaskrawo-czerwonych roślin.

Jedna z nich miała rude włosy, owalną twarz i pomarańczowe oczy, druga czarne włosy, troszkę kanciastą twarz i szary kolor oczu, a trzecia wyglądała dokładnie tak jak pani Alina! Gdy podniosłam je do góry spod ramki wypadł malutki bilecik:

"Na wspomnienia zawsze jest czas."

 

***

 

- Julio czy lubisz herbatę?

Krzyk Aliny sprawił, że podskoczyłam.

- Tak, oczywiście - odpowiedziałam, odkładając zdjęcie na miejsce.

Po chwili Alina weszła do pokoju z herbatą parującą w filiżankach w małe kwiatuszki.

- Usiądź tutaj - powiedziała wskazując mi krzesło. - I mam nadzieję, że opowiesz mi trochę o sobie, bo wydajesz mi się bardzo interesującą osobą, jak również ładną.

Spojrzałam na siebie. Miałam czarne włosy, brązowe oczy i pociągłą twarz. Byłam szczupła, ale nie bardzo wysoka. Moja skóra była w kolorze karmelu. Nie bardzo rozumiałam o co jej chodzi. Dokończyła rozkładać filiżanki, usadowiła się naprzeciwko mnie i spojrzała mi głęboko w oczy, mówiąc:

- Jeśli już możesz zaczynaj, proszę.

Odchrząknęłam i poczęłam opowiadać:

- Mniej więcej trzynaście lat temu na progu sierocińca znalazła mnie moja opiekunka pani Wei. Przez całą resztę życia uczyłam się, brałam lekcje różnych sztuk walki i konnej jazdy. Nie miałam przyjaciół, ponieważ wszyscy uważali i uważają mnie za wyrzutka. Koniec.

Upiłam trochę herbaty i poczułam błogie uspokojenie. Tym czasem pani Alina dziwnie na mnie patrzyła.

- I już? Nic więcej nie wydarzyło się w twoim życiu? - zapytała.

Wracając wspomnieniami do wczesnego dzieciństwa odpowiedziałam:

- Hmm... Czasem zdarzało mi się wywrócić stolik lub miskę...

- To nic nadzwyczajnego - odpowiedziała mi Alina, po czym zamilkła z skwaszoną miną dając mi dokończyć.

- Może i tak, ale ja to robię bez dotykania ich. I czasem miewam też takie, pewnie nie uwierzysz, ale czasem mam wizje.

- Wiedziałam! - krzyknęła moja rozmówczyni i wstała. - To musisz być ty!

- Proszę pani... Czy pani na pewno dobrze się czuje?

- Jeszcze jak! Nareszcie Cię znalazłam!

- Ale... o co pani tak właściwie chodzi? - zatrzymałam się i połączyłam fakty. - Czy to ma związek z tą... jak jej tam było? Pracedicti?

- Tak. Zgadłaś. To ma związek nie tylko z nią, ale także z twoimi dziwnymi zachowaniami - opadła zmęczona na krzesło. - Julio, przyjdź jutro, dobrze? Wyjaśnię Ci parę spraw, których nie można poruszyć w nie chronionym pomieszczeniu.

- Co to znaczy "nie chronionym pomieszczeniu"? - dosłownie pomyślałam sobie o zamkniętym na cztery spusty pomieszczeniu w Alcatras.

- Wszystko wyjaśni się jutro - powtarzała prawie wypychając mnie z domu. - Wszystko wyjaśni się jutro.

 

Wychodząc na ulicę, jeszcze raz popatrzyłam na dom, dom najbardziej tajemniczej osoby jaką znam i zaśmiałam się donośnie. Czy to możliwe, abym wreszcie znalazła, chociaż trochę ekscentryczną, przyjaciółkę?

 

Ciekawe, witamy w naszym gronie :)b

Rozdział II wkrótce.

Tagi:

Komentarze

skomentuj
Aby móc komentować, proszę się zalogować
avatar

paulasz Ocena : 5

Dodano 2012-01-10 15:26:58

bardzo mi się podoba. piszesz ciekawie. gratulacje. czekam na następną część.

avatar

Dianka001 Ocena : 5

Dodano 2012-01-10 07:38:40

Tak, masz bardzo fajny styl, piszesz poprawnie, a bohaterka faktycznie może się kojarzyć z Niką Mickiewicz. Nie rozumiem tylko jednego: w jednej chwili bohaterka opowiada o swoim życiu, a w drugiej mówią już o jakiejś Pracedicti. Nie wiem skąd ona się wzięła. Wytłumaczysz?

avatar

Nancy05 Ocena : 5

Dodano 2012-01-09 22:22:22

Ciekawe, intrygujące. Bohaterka kojarzy mi się z Niką ale na pewno opowiadanie jest napisane w innym stylu. Masz bardzo bogate słownictwo, czekam niecierpliwie na kolejną część.

avatar

TinaCk2000 Ocena : 5

Dodano 2012-01-09 20:15:59

Lol, jeja, WOW!

avatar

Athena Ocena : 5

Dodano 2012-01-09 14:40:40

Fajne, ale czegoś mi tu brakuje. MOja ocena to 5-.

partnerzy

  

rss

Wydawnictwo nie ponosi odpowiedzialności za treści komentarzy pozostawionych na stronie.

Teksty ukazujące się na stronie nie mogą być kopiowane bez zgody wydawcy.


© Agencja Wydawnicza AGA-PRESS
projekt i wykonanie: Logonet Sp. z o.o.