Artykuł dodany: 2012-01-17 10:34:46 Dział: Wasze teksty
WASZE TEKSTY: Sąsiedzi są wszędzie. Czają się za drzwiami swoich tajemniczych mieszkań. Gdy wsiadasz do windy, masz ochotę krzyknąć - spogląda na ciebie wścibska sąsiadka ze swoim wielkim psem.
Gdy wychodzisz z windy, masz ochotę krzyknąć - sąsiad z parteru wybucha pretensjami o wszystko - o źle zamknięty śmietnik, o zbyt głośny szept i brudne buty...
Sąsiadki spotkasz nieoczekiwanie w sklepie, właśnie gdy prowadzisz miłą konwersację z miłym chłopakiem, a one zawołają na powitanie: "Witaj, dziecko, jak dobrze, że cię widzę, twoja mamusia kazała mi powiedzieć, że masz zaraz lecieć do dermatologa w związku z pryszczami, bo ci zaraz wyjdzie ci kolejna batalia..."
Sąsiedzi podsłuchują, hałasują, skarżą do się do urzędu administracji, mają pretensje i wiedzą wszystko. I widzą wszystko. Na przykład to, że wchodzisz na klatkę schodową z wielkim psem, mimo tego, że wchodziłaś z małym kotem.
- Noemi, dziecko drogie - zawołała swoim sopranem pani Skowrońska. - Idź natychmiast do domu i uspokój swych braci. Mieszkam trzy piętra pod wami i słyszę dzikie wrzaski i krzyki!
Nutka kulturalnie przeprosiła, a pani Skowrońska krzyknęła nagle wysokim głosem:
- To pies! Dziecko drogie, czyżbyś wzięła psa do domu, mimo, że wychodziłaś z kotem?
Nutka wyjaśniła, że to pies jej koleżanki Dominiki, wabi się Doxy, to Golden Retriever, śliczny. A kotek został u weterynarza.
- Noemi, dziecko drogie, zabierz to zwierzę stąd. A zresztą, mi się spieszy. Do widzenia, Noemi.
Nutka odpowiedziała grzecznie "do widzenia" i ruszyła na schody. Nie chciała jechać windą z psem. Nie swoim psem, psem którego zabrała spod supermarketu. Czyjegoś psa - bo na pewno nie jej, ani nie żadnej Dominiki.
- Witaj Natalio - rzekła zapracowana bizneswomen, pani Olcha.
- Jestem Noemi, ale nie szkodzi.
- Skąd masz psa? Twoja mama ma uczulenie na sierść... Paragraf 33, podpunkt 59, kartka 23...
- O czym pani mówi? - zapytała uprzejmie Noemi.
- O paragrafie 33, podpunkcie 59, na kartce 23... O tym, że na Twoim piętrze żaden pies nie mieszka... Dziecko, ja powiem twojej mamie, że musi pieska zameldować, według podpunktu 203 paragrafu 59, kartki...
- Ludzie, dajcie wy mi święty spokój! Ja tu mieszkam! - zirytowała się Nutka, ale pani Olcha jej nie usłyszała, pochłonięta paragrafem 33.
Na czwartym piętrze, przy drzwiach na końcu korytarza stała Hania Fancewicz.
Nutka skamieniała i zaczęła myśleć: Co tu teraz zrobić? Hania to ostatnia osoba, którą Noemi chciałaby spotkać w danej chwili, bo przecież ona nie wierzyła w to, że Noemi zamierza adoptować psa Kamili.
Właśnie, jeszcze ten problem został do rozwiązania, ale najpierw trzeba załatwić to, co pilne i ważne w tej chwili, mianowicie: jak nie wpaść oko w oko z Hanią, która stoi niedaleko i powoli się zbliża?
Nutka pognała na złamanie karku na trzecie piętro i z ulgą usłyszała windę jadącą w górę (Hania mieszkała na 12 piętrze). Wtedy poszła powolutku na górę i kiedy już doszła do swoich drzwi, struchlała ze strachu...
Celowo takie krótkie :) Pozdrawiam wszystkich - Anielka :D
Tagi:
skomentuj
Super historia i zgadzam się z Nancy05
ŚWIETNE. Po prostu. Zabawne, Noemi wpakowuje się w coraz większe kłopoty. I do tego bezbłędnie napisane.. No na prawdę, aż brak słów.
Bardzo fajne. Pisz dalej. :)
Super, podoba mi się. Pisz dalej!!!!
Wydawnictwo nie ponosi odpowiedzialności za treści komentarzy pozostawionych na stronie.
Teksty ukazujące się na stronie nie mogą być kopiowane bez zgody wydawcy.
© Agencja Wydawnicza AGA-PRESS
projekt i wykonanie: Logonet Sp. z o.o.