Artykuł dodany: 2012-01-20 13:10:12 Dział: O tym pisaliśmy...
Jeśli od początku nastawisz się, że praca domowa jest złem koniecznym lub czymś do odbębnienia i zrobienia jak najszybciej – trudno Ci będzie to naprawić.
Przydałoby się podejść do sprawy całkiem inaczej…
Miłosz chodzi do IV klasy. Chłopak uważa, że jednym z najbardziej znienawidzonych przez niego i jego kolegów pytań jest: „Czy odrobiłeś lekcje?”.
– Jak wypełniłeś siódmy punkt testu z religii? – rano w szatni Adrian i Kuba zaczepili Miłosza pytaniem o punkt w zadaniu domowym, który przysporzył im sporo kłopotu.
– Jakiego testu? – zdziwił się kolega.
– Nie żartuj sobie, nie mów, że zapomniałeś o teście?
Niestety, Miłoszowi po raz kolejny zdarzyła się wpadka. Był przekonany, że zapamięta polecenie nauczyciela, po czym, oczywiście, o nim zapomniał.
Rodzice już nawet się nie dziwili, że w jego dzienniczku pojawiła się kolejna uwaga o braku pracy domowej.
– Miłosz, tak nie może być. Musimy coś z tym zrobić. Ty twierdzisz, że nigdy nie masz nic zadane.
– Bo ja po prostu nie pamiętam – tylko to miał na swoje usprawiedliwienie.
Mama kupiła Miłoszowi specjalny zeszyt, w którym na koniec każdej lekcji miał zapisywać, co powinien zrobić na następne zajęcia. Na początku pilnował tego i rzeczywiście – ten sposób zadziałał. Nie był już klasowym zapominalskim. Niestety, tylko na chwilę… Zaczęło go denerwować to ciągłe zapisywanie, zwłaszcza że koledzy już dawno wybiegli na przerwę, a on musiał notować. Na dodatek zaczęła powtarzać się sytuacja, że choć Miłosz zapisał, co ma zrobić w domu, zapominał o tym, że coś napisał.
I jeszcze to odkładanie odrabiania prac na koniec dnia.
Jak sobie z tym poradzić?
Miłosz powinien konsekwentnie zapisywać to, co zadano do wykonania w domu. Nawet jeśli czasami zapomni o tym, co zapisał, nie powinien rezygnować z notowania. W krótkim czasie wyrobi w sobie nawyk zapisywania i nawyk sprawdzania, co jest zadane z danego przedmiotu.
Jeśli ma wątpliwości, co i na kiedy trzeba wykonać, powinien skontaktować się z kimś z klasy i dopytać o to, czego nie wie lub nie jest pewien.
Dobrze by było, gdyby Miłosz zaczął regularnie układać puzzle wspólnie z rodzicami, grać w różne gry planszowe, od najprostszych, typu memory, scrabble, po bardziej skomplikowane strategiczne gry. Na zakupach powinien mieć przydzielane zadania: zapamiętać i znaleźć pięć produktów z listy zakupów. Wszelkie metody i sposoby ćwiczenia pamięci, wierszyki, gry w skojarzenia – też będą pomocne. To może przynieść dobre skutki.
Dla Miłosza pomocny byłby zapisany na kartce plan popołudnia, np.: godzinę gram w grę, potem odrabiam lekcje, a potem oglądam film czy idę na podwórko. Trzymanie się tego planu pozwoli uniknąć odkładania na później pracy domowej.
Zasiadanie do robienia zadań domowych, gdy przed chwilą zakończyło się pełną emocji grę, nie ma sensu. Trzeba chwilkę odsapnąć, uspokoić się. Odrabiając zadania domowe, dobrze robić przerwy, nawet kilkunastominutowe (ale nie dłuższe!). Robienie wszystkich zadań od razu, to najlepsza droga do zniechęcenia i pomyłek, które wynikają ze znużenia.
Zadanie domowe to nie kara!
Jeśli nastolatek od początku nastawi się, że praca domowa jest złem koniecznym lub czymś do odbębnienia i zrobienia jak najszybciej, efekty mogą być trudne do naprawienia. Uczeń nie może myśleć, że to kara, przymus, że jeszcze po szkole ktoś coś od niego wymaga. Zadanie domowe to przecież sposób poznawania czegoś nowego, ćwiczenia, sprawdzania wiedzy, przypominania tego, co było na lekcji.
– Zadanie domowe jest równie ważne jak szkolna lekcja. Jeśli to sobie uświadomicie, łatwiej Wam będzie wyrobić w sobie pozytywne nastawienie do zadań domowych – wyjaśnia Beata Szczyglak, nauczycielka nauczania początkowego. – Niektórzy rodzice rzadko towarzyszą dziecku podczas odrabiania prac domowych albo towarzyszą, wykonując przy okazji jakieś czynności. Jeśli są to proste zadania, można tak zrobić, ale przy trudniejszych pracach lub w chwili, gdy nastolatek jest nadpobudliwy, obecność rodziców jest bardzo wskazana. Pozwala na szybkie korygowanie błędów i motywowanie do pracy.
– Z moim synem Robertem miałam nieustanny problem: zapominał o pracy domowej – mówi Anna Ingatowska, mama 11-letniego Roberta. – Na szczęście rozwiązanie okazało się dość proste. Do te samej klasy chodziła córka naszych znajomych. Prosiliśmy ich, by przez telefon, na Skypie lub na maila słali nam krótkie informacje, co jest zadane na dany dzień. Prosiliśmy też panie od polskiego i matematyki, by, jeśli mogą, zapisywały Robertowi w zeszycie notkę o pracy domowej. Oczywiście, nie zwolniliśmy Roberta z obowiązku zapamiętywania. Orientowaliśmy się, co na następny dzień ma przygotować, i naprowadzaliśmy go powoli, by sam doszedł, czy dowiedział się od kolegi, co było zadane. Uczyliśmy go odpowiedzialności i samodzielnego myślenia. System nagród za wykonane wszystkie zadania domowe też się sprawdził.
Czy czas odrabiania lekcji powinien być czasem ciszy domowej? Jak, z kim, o której godzinie i gdzie najlepiej pracę domową odrabiać? Na te i inne pytania odpowiedzi znajdziecie w 2. Juniorze.
A Ty kiedyś odrabiasz pracę domową? Sprawia Ci to trudność?
Tagi:
skomentuj
JA CHODZĘ NA GITARĘ,BASEN,ANGIELSKI,POLSKI,AH I JAZDĘ KONNĄ.PRACĘ DOMOWĄ ZDARZYŁO MI SIĘ NIE ODROBIĆ RAZ W KLASACH 1-6.TYLKO RAZ!!!A PRACĘ ODRABIAM W ZIMĘ 15,A W WIOSNĘ,JAK CHODZĘ Z MAMĄ DO MIASTA.BARU,TO TAK 18.ALE ZAWSZE ODRABIAM WSZYSTKO.
Ja zawsze odrabiam, nigdy mi się nie zdarzyło zapomnieć. U nas w klasie jest taki chłopak, Kuba, i on prawie codziennie nie ma pracy domowej :P Ale ostatnio zaczyna ściągać. Ale raz ściągnął wypracowanie, pani spytała jego i osobę od której ściągał i horror był.
Ja odrabiam lekcje zawsze .
Ja zawsze odrabiam . Ale zawsze może się zdarzyć....
P.S. Pomaga to że rozpakowując tornister kartkuję zeszyty i sprawdzam czy coś jest zadane. Trochę pomaga!
Przez ostatnie 1,5 roku miałam spory problem z pracami domowymi. Pamiętałam o nich, ale zostawiałam na ostatnią chwilę. Ostatnio jednak zaczęłam odrabiać lekcje od razu po powrocie ze szkoły. Udało mi się zmobilizować. Żałuję, że tak późno nauczyłam się organizować sobie czas, ale cieszę się że mi się udało!
Ja chodzę na angielski i gitarę. Lekcje to odrabiam po przyjściu ze szkoły, a w weekend powtarzam.
Ja chodzę na angielski koło przyrodnicze,matematyczne,sks,plastyczne koło aanglistyczne jazdę konną oraz koło regionalne.Jak przychodze z zajeęć około 20.00 jeszcze oglądam TV jem kolacje gram na kompie w playstayshion i takie tam to jest gdzieś 24.00 i tak z godzinkę półtora odrabiam lekcje i idę spać.W czwartej klasie to było trudno a teraz przyzwyczaiłam się i jest spoko :-)
Ja chodzę na perkusję,skrzypce,plastykę,jazdę konną,pływanie,zajęcia teatralne,angielski i tenis i jakoś znajduje czas na wszystko
Ja mam kalendarz szkolny do którego zapisuję wszystko co jest zadane.Dzięki temu nie muszę sprawdzać wszystkich zeszytów,a poza tym zeszyt przedmiotowy jest dzięki temu czyściejszy.Ja nie zawsze lubię odrabianie lekcji,bo czasami wolę spotkać się z koleżanką,ale zazwyczaj tak nie jest : ) : ) : ) : ) : ) : )
Wydawnictwo nie ponosi odpowiedzialności za treści komentarzy pozostawionych na stronie.
Teksty ukazujące się na stronie nie mogą być kopiowane bez zgody wydawcy.
© Agencja Wydawnicza AGA-PRESS
projekt i wykonanie: Logonet Sp. z o.o.