logo junior

Hiszpńska pisarka cz. 2 DomCia

Artykuł dodany: 2012-01-23 10:55:39 Dział: Wasze teksty

WASZE TEKSTY: Dni mijały i dzień wyjazdu był coraz bliżej. W snach wciąż nawiedzał mnie dziwny chłopak. Gdy opowiedziałam o tym mamie (z którą teraz rozumiałyśmy się zadziwiająco dobrze) stwierdziła:

- Nie przejmuj się córcia, może to jakaś wizja przyszłości? Może na tym obozie spotkasz chłopca swoich snów?

Gdy mi to powiedziała jeszcze z większą niecierpliwością czekałam na 23 czerwca, kiedy to miał odbyć się wyjazd. Zabijając czas pisałam. Tak teraz mogłam wyjść z cienia i pisać całymi dniami, opalając się na podwórku. Gdy kilka dni później obudziły mnie promienie słonecznie, od razu wiedziałam że to nie będzie zwykły dzień. Poniekąd myślałam, że to przez to że dzisiaj jadę na obóz , ale jakaś część mojej podświadomości podpowiadała mi, że to jednak coś więcej.

"Może dzisiaj go spotkam" – pomyślałam podekscytowana. Ubrałam rurki, żółtą bluzkę na ramiączka, adidasy, uczesałam włosy w kitkę i założyłam opaskę. W biegu zarzuciłam na ramię plecak do którego wcześniej spakowałam: cienkopisy, długopisy, zeszyt, MP3, telefon, kilka ulubionych książek, chusteczki higieniczne i zapisy do długopisów. Resztę rzeczy typu ubrania, ładowarka do telefonu, resztę zeszytów, portfel z pieniędzmi, które dali mi rodzice itp. wrzuciłam do torby, którą teraz pochwyciłam w biegu. W kuchni wpakowałam jeszcze do toru aparat cyfrowy i ładowarkę do niego a do plecaka kanapki z żółtym serem, termos z herbatą wodę i czipsy. Przełknęłam szybko śniadanie, pocałowałam mamę w policzek, minęłam w locie Matta który mruknął:

- Nie tak ostro siostro, bo się pokaleczysz*...

Minęłam go bez słowa. Byłam... zbyt zabiegana by zwracać uwagę na jego zaczepki. Miał jechać z nami by pożegnać Sarę która jechała ze mną na kurs. Miała siedzieć ze mną, ale niedługo potem dowiedziałam się że jednak siedzi z przyjaciółką.

- Tato, szybko, bo się spóźnimy - krzyknęłam, ponownie wpadając do kuchni, gdzie tata jakby nigdy nic, pił sobie spokojnie kawę. 

Kilka minut później jechaliśmy już drogą.

- Jak myślisz, jak tam będzie? - pytała mnie ciągle Sara.

- Nie wiem - odpowiadałam zgodnie z prawdą.

W miarę jak zbliżaliśmy się nam miejsce gdzie miał być autokar, rosło moje podekscytowanie.

Gdy dotarliśmy na miejsce zaniosłam bagaże do autokaru. Ciągle wypatrywałam bujnej czupryny chłopaka ze snu. W oddali widziałam całujących się na pożegnanie Matta i Sarę. W końcu się poddałam i powlekłam się do autokaru. Włożyłam słuchawki od MP3 w uszy, otworzyłam książkę i pogrążyłam się lekturze. Nie przeczytałam nawet jednego rozdziału, gdy usłyszałam nad sobą anielski głos:

- Przepraszam, tu wolne?

Podniosłam głowę a nade mną stał chłopak ze snu.

"Nie przyszła góra do Mahometa, musiał Mahomet pójść do góry" - przeszło mi przez myśl.

- Tak, jasne - powiedziała, pilnując by głos mi się nie załamał. - Jestem Natalie, a ty?

- Daniel.

Dyskutowaliśmy jeszcze długo o tym co można robić na takim obozie, o sobie, o swoich rodzicach i tak dalej. I gdy coraz bardziej poznawaliśmy siebie i coraz bardziej zakochiwałam się w jego pięknych, ciemnych oczach, pomyślałam że mama miała rację i że spotkałam na tym obozie( a nawet przed nim) "chłopca swoich snów".

Podróż do Włoch trwała wiele godzin ale dzięki gadatliwości mojej i Daniela czas szybko przemykał. Głos mojego nowego przyjaciela coraz bardziej cichł aż w końcu zapadła zupełna cisza. Obudziłam się kilkadziesiąt minut później. Leżałam i leżałam bo było mi bardzo wygodnie i nagle zorientowałam się, że za moją poduszkę posłużyło ramię Daniela.

- Fajnie się spało? - zapytał mnie.

- Całkiem wygodnie - odparłam, przeciągając się.

- Taki jestem miękki? - zapytał z uśmiechem.

- Jak poduszka - odpowiedziałam ze śmiechem.

- Uwaga, uwaga - rozległ się niski głos kierowcy. - Jesteśmy blisko celu, proszę przygotować się do wysiadania.

 

W autobusie zapanował rozgardiasz. Szybko wrzuciłam do torby książkę, którą rozpoczęłam na początku podróży. Ledwo to zrobiłam, autokar gwałtownie zahamował, tak że wyrzuciło nas do przodu. Dan złapał mnie a rękę, żebym nie walnęła w siedzenie z przodu. Cudownie było czuć jego ciepłą rękę w jego dłoni. Gdy tylko zorientował się że ją trzyma, natychmiast ją puścił.

- Przepraszam - mruknął.

- Nic się nie stało - odparłam. - Gdyby nie ty, miałabym na głowie ogromnego guza.

Kąciki jego ust powędrowały lekko ku górze, ale nie dane mi było długo cieszyć się tym widokiem, gdyż trzeba było wysiadać. Obóz okazał się pięknym miejscem. Nie znałam tej części Włoch. Po jednej stronie stały drewniane domki z numerkami od 1 do 20, w których zapewne mieliśmy mieszkać, a po drugiej rozciągało się jeziorko a wokół niego pełno górek i pagórków. Wszystko współgrało ze sobą w idealniej harmonii. Piękno tego krajobrazu po prostu zapierało dech w piersiach.

- I jak moi drodzy, podoba się wam? - spytała jakaś pani z krótkimi włosami koloru blond, w której intuicyjnie rozpoznałam dyrektorkę. - Witam was w Lugo, mieście włoskim blisko pięknego jeziora, jak zapewne zauważyliście. * Proszę, oto wasz rozkład zajęć. Ten kto napisze do końca obozu najlepsze dzieło, otrzyma tytuł „Najlepszego autora” a jego książka zostanie wydana. Do tego jest możliwość wygrania 1000 euro.

Zerknęłam na rozkład. Brzmiał tak:

9:00 śniadanie

9:30 Historia literatury

10:00 Opisowość tekstu

10:30 Tekst - co zrobić by był dobry?

11:00 Bohaterowie - jak to z nimi jest?

11:30 Jak wybrać temat książki?

12:00 Magia liter - czyli co i jak napisać

13:00 Obiad

14:00 Opisowość tekstu

15: Czas wolny.

21:00 Zabawy taneczne, ogniska itp, itd.**

Każdy dzień był rozplanowany tak samo.

 

- Dziś o 20:00 będzie ognisko zapoznawcze - odezwała się znowu dyrektorka, pani Melanie Strat. - Proszę wszystkich o przybycie.

Później zostaliśmy przydzieleni do domków. Byłam w nim razem z fajnymi dziewczynami: Zuzą, Sarą (dziewczyną mojego brata), Parvatii i Karlą.

Szczerze mówiąc, gdy się rozpakowałam, myślałam tylko żeby iść spać.

- Moje jest łóżko przy oknie! - krzyknęłam, gdy wbiegłyśmy do swojego domku nr 5.

- Szybka jesteś - stwierdziła Karla.

Gdy się rozpakowałam spojrzałam na zegarek. Była 19:00, więc trzeba było (powoli bo powoli, ale jednak) szykować się na ognisko. Najpierw umyłyśmy się (ja znowu byłam pierwsza, tańce mają swoje zalety - dzięki nim byłam bardzo szybka) a później przebrałam się w żółtą tunikę z błyszczącą piętnastką na plecach, krótkie dżinsowe spodenki znalezione na wyprzedaży i czarne japonki. W uszy włożyłam długie, wykładane diamentami kolczyki a włosy rozpuściłam. Były dziwnie pofalowane po długiej podróży.

- Super wyglądasz - stwierdził Daniel, gdy wyszłam z domku. Kiedy dołączyły do nas dziewczyny udaliśmy się na miejsce w którym miało się odbyć ognisko. Gdy usiedliśmy na pniakach, które miały nam służyć za prowizoryczne ławeczki, zauważyłam że jedna z dziewczyn, wysoka z jasnobrązowymi włosami gapi się na Daniela. Chciałam wstać i krzyknąć: "Hej! Nie patrz się tak na niego, on jest mój!", ale nie mogłam. Daniel był wolny i mógł robić co chciał. Nie był mój.

- Witam was na ognisku zapoznawczym! - rozpoznałam alt pani Strat. - Za chwilę puszczę w obieg mikrofon i każdy powie kilka słów o sobie. Proszę bardzo - dodała podając mikrofon chłopakowi po swojej prawicy.

- Jestem Ben - powiedział.- Mam 16 lat. Mieszkam we Włoszech od 6 roku życia.

Kilka osób później mikrofon dotarł do mnie.

- Mam na imię Natalie - powiedziałam. - Mieszkam w Hiszpani. Mam 15 lat.

Ognisko szybko zleciało. Wydawało się że jeśli jest tak dużo osób to przedstawienie ich zajmie całe wieki. Tymczasem minęło to tak szybko jak piasek sypiący się z klepsydry. Czas uciekał. Wszyscy powoli rozchodzili się do swoich domów. Napisałam jeszcze do mamy SMS-a i poszłam spać. Brzmiał tak:

 

Mamo!

Obóz jest wspaniały. Mieści się na polanie blisko jeziora wzgórz i lasów. Idę spać bo jutro zaczynamy zajęcie od 9:00. Pozdrów tatę, Matta, Czika i ucałuj Jude. Kocham was!

 

Przebrałam się w piżamę i zostawiłam ubrania na fotelu przy moim biurku (każda z nas posiada własne biurko, krzesełko, łóżko i własną szafkę nocną) z zamiarem przebrania się w nie jutro na zajęcia. Położyłam się na łóżku. Trudno mi było pojąć, że zaledwie dzisiaj rano obudziłam się we własnym łóżku. Wydawało się że od tego czasu minęły wieki.

Wpatrzyłam się w okno. Jeśli mama spogląda teraz w okno widzi ten sam księżyc co ja.

Dziwne. Choć dzieliło nas tyle kilometrów widziałyśmy ten sam księżyc i te same gwiazdy. Myśląc o zadziwiających możliwościach tego świata położyłam się spać, wiedząc że jutro też będzie dzień.

 

********************

 

Dzień dobry. Jestem tu po raz kolejny bo czytelnikom VJ spodobały się moje wypociny. Mam nadzieję że będzie tak i tym razem. DomCia

 

Tagi:

Komentarze

skomentuj
Aby móc komentować, proszę się zalogować
avatar

Emiluś Ocena : 5

Dodano 2012-04-10 18:03:27

To jest świetne!!! Masz talent, pisz dalej!!!

avatar

WIKIRYBKA Ocena : 5

Dodano 2012-02-21 09:29:14

super pisz dalej plissssssssss

avatar

Olunia03 Ocena : 5

Dodano 2012-02-20 12:29:58

extra.

avatar

Carly10 Ocena : 4

Dodano 2012-02-20 12:14:04

Supeerrr..

avatar

Gośkus12 Ocena : 5

Dodano 2012-02-09 08:12:11

Zajebiste...

avatar

Maxima090 Ocena : 5

Dodano 2012-02-06 21:24:55

Ekstra opowiadanie to i tamto pierwsze. Piszesz THE BEST. Masz świetne słownictwo. Czekam na 3 część, jestem ciekawa jak skończy się ta przygoda Natalie.

avatar

cytrynka333 Ocena : 5

Dodano 2012-02-05 21:25:32

Dziewczyno ty jesteś świetna !!! Ja też zawsze chciałam mieć własną książkę ale nic z tego nie wyjdzie ale ty masz olbrzymią szanse i życzę powodzenia w przyszłości ;D ( i to wcale nie są wypociny to jest genialne !!!)

avatar

Annabethcia Ocena : 5

Dodano 2012-02-03 19:07:09

Super! Kiedy 3 część?

avatar

Milenka00 Ocena : 5

Dodano 2012-02-03 18:35:09

Bardzo super to i 1 cz. napisałaś perfekcyjnie. Wypociny.... Szacun!! :)

avatar

Lulka002 Ocena : 5

Dodano 2012-01-23 19:16:54

Oryginalny temat. Świetne słownictwo. Francja -elegancja! Mua! XD

partnerzy

  

rss

Wydawnictwo nie ponosi odpowiedzialności za treści komentarzy pozostawionych na stronie.

Teksty ukazujące się na stronie nie mogą być kopiowane bez zgody wydawcy.


© Agencja Wydawnicza AGA-PRESS
projekt i wykonanie: Logonet Sp. z o.o.