maly olbrzym bukowy las
logo junior

Marcin Pitagoras i zagadka cz. 2 Paulineczka678

Artykuł dodany: 2012-01-24 09:45:54 Dział: Wasze teksty

WASZE TEKSTY: Tymczasem w domu wczasowym dużo się działo. Pani Bożena sprzątała na przyjazd Kowalskich a jej syn Rafał jak zwykle siedział przy matmie. W szkole nazywali go Pitagoras.

Wcale nie cieszył się z zamieszkania nowego chłopca. Zresztą w ogóle nie przepadał za gośćmi mamy, ale ona mówiła, że się z tego utrzymują.

- Rafał, posprzątaj pokój i nie bądź taki naburmuszony, musimy mieć lokatorów - mama zaczynała jak zwykle.

Nagle do drzwi ktoś zadzwonił.

- To na pewno oni - mruknęła do siebie pani domu.

Nie myliła się. W drzwiach stali Kowalscy: jak zwykle uśmiechnięty tata i jego syn, już mniej ucieszony.

- Dzień dobry zapraszamy. Może zapoznamy się. Bożena jestem, a to mój syn Rafał. Chłopcy na pewno się polubią.

- Oczywiście, już się rozgościmy.

- Może zobaczą państwo ogród?!

- Proszę mi mówić po imieniu. Maciej... - rzekł tata.

Ogród rzeczywiście był piękny. Taras, rabatki z kwiatami i przepiękny krajobraz. Rafał siedział na krześle i milczał jak zaklęty. Marcin też nie był skory do rozmowy. Wolał się nie zadawać z mądralami, jednak ojciec zachęcał go do nawiązania rozmowy.

 

Pół godziny później wszyscy siedzieli przy stole. Pani Bożena podawała obiad. Był naprawdę pyszny. Nagle niespodziewanie odezwał się tato:

- Chłopcy, pójdźcie na spacer. Może przy okazji się zaprzyjaźnicie. A poza tym Marcin na pewno chce zobaczyć miasto. Wydaje się być świetnym przewodnikiem.

- To doskonały pomysł - poparła go pani Bożenka.

Chłopcy musieli się zgodzić na propozycję taty Marcina i wyruszyli do miasta.

 

Na początku nie było nic. Chłopcy milczeli, ale ni stąd ni zowąd przyjechał Michał, nielubiany kumpel Rafała.

- Lepiej uciekajmy - szepnął Pitagoras.

Magiczna bariera pękła. Rafał przemówił do Marcina.

- Pitagoras, widzę że masz nowego koleżkę, jak się nie boicie, to przyjdźcie o 6 do parku w piątek. Tchórze... - i Michał poszedł.

- Patrz Marcin, tu coś leży - Rafał wziął kartkę do ręki i spojrzał na świstek:

"Kochanowski i Nowak

dostawa piątek o 24:00

cm."

- Michał coś knuje, wszystkiego się dowiemy w ten piątek o północy.

Marcin był wyraźnie zdenerwowany.

- Ale co oznacza cm!?

- Chyba wiem, kiedy jechałem z ojcem do Ciebie mijaliśmy ulicę Cynamonową, może to o to chodzi?!

- Na razie musimy znaleźć tych facetów, popytamy w hotelach, nie przypominam sobie żeby tu mieszkali.

 

Godzinę później chłopcy znaleźli się w domu wczasowym. Postanowili nic nie mówić rodzicom. Dobrze się składało: tata Marcina zajęty był pracą i komputerem, a mama Rafała pracowała w ogródku. Obaj wzięli coś na przekąskę i udali się do miasta na jarmark. Miasto było śliczne: jeziora, kolorowe drzewa i mnóstwo alejek i straganów.

Jak dobrze tak beztrosko łazić po ulicach i targach, i nie przejmując się niczym.

- Mogę dowiedzieć się czegoś o tobie, no wiesz, gdzie mieszkasz, ile masz lat? - spytał Rafał.

- Mieszkam na co dzień w Lublinie ale spędzam czas najczęściej z babcią bo rodzice są zajęci, a mam 12 lat. A ty?

 

W lokalu kipiało od entuzjazmu i gości. Wprowadziły się 2 starsze panie i pan Bujak. Kobiety zajęły pokój na dole, a pan Bujak koło Marcina. Pani Bożena miała 2 razy więcej roboty. Tymczasem ktoś zadzwonił. Tata otworzył drzwi. Stał w nich sąsiad.

- Przyszedłem po radę, ktoś ukradł korale mojej żony...

Tagi:

Komentarze

skomentuj
Aby móc komentować, proszę się zalogować
avatar

Athena Ocena : 5

Dodano 2012-01-24 22:15:54

Ciekawe! :)

avatar

agachi Ocena : 5

Dodano 2012-01-24 12:29:25

Jej. To strasznie przypomina mi pewną ksiażkę..mimo wszystko 5, bo moze efekt nie zamierzony.

partnerzy

  

rss

Wydawnictwo nie ponosi odpowiedzialności za treści komentarzy pozostawionych na stronie.

Teksty ukazujące się na stronie nie mogą być kopiowane bez zgody wydawcy.


© Agencja Wydawnicza AGA-PRESS
projekt i wykonanie: Logonet Sp. z o.o.