Artykuł dodany: 2012-01-29 17:56:28 Dział: Wasze teksty
WASZE TEKSTY: Kartka Szósta
Złote, wątłe promienie lampki postawionej na podłodze rozpraszały delikatnie mrok panujący na korytarzu. Matthew uśmiechnął się do siebie, wspinając po schodach. Powoli otaczała go czerń, aż w końcu stanął u szczytu, mrużąc ciemne oczy. Nie przejął się zbytnio brakiem zwyczajowego strachu, towarzyszącemu wędrówkach po piętrze. Mało tego, nie zerknął nawet na włącznik światła, wiedząc, że to, co pragnął ujrzeć, ujawni się jedynie w ciemności.
Wyciągnął ręce, aby nie potknąć się po drodze i oparł o przeciwległą ścianę.
Natarczywy głosik w jego głowie szepnął złośliwie "I co teraz zrobisz?". Matthew starał się go jakoś wyrzucić, ale niewiele pomagało. Tak naprawdę, mógł teraz jedynie bezradnie czekać. Czekać i tkwić - na pierwszym piętrze, w samym środku nocy, ubrany w dzienną koszulkę i spodnie, drżąc na ciele z powodu wyjątkowego zimna.
A może to był tylko sen?
Matthew potrząsnął głową, by samemu sobie zaprzeczyć i w tej samej chwili stało się coś niezwykłego.
Jakby przenikając przez plecy chłopca, twarzyczka dziewczynki obróciła się parę razy w miejscu i uśmiechnęła słodko, ukazując rząd równych zębów. Jej złotobrązowe włosy, sięgające podłogi, wyglądały jak wielka burza splątanych ze sobą loków - chociaż Matthew nie wiedział, czy widma mogą być rozczochrane. Nie zdawszy sobie z tego sprawy, odetchnął głęboko i rozluźnił się. Jego plecy osunęły się kilka centymetrów po ścianie.
Niezręczna cisza, przerywana tylko jego nierównym oddechem, wkrótce zaczęła mu ciążyć. Zadał więc pierwsze pytanie, jakie przyszło mu do głowy:
- Kim jesteś?
Tak, powtarzał się. Ale naprawdę musiał to wiedzieć, bo przecież poprzednia odpowiedź nie posiadała żadnego logicznego wyjaśnienia. "Jestem tobą"? Chłopiec rozważył to ponownie, zastanawiając się nad ukrytym sensem. Blada dziewczynka ponownie przemówiła, prawie niezauważalnie poruszając wargami:
- Nie wiesz?
Dziecinny półgłos zabrzmiał w uszach Matthew jak okrzyk pełen bólu i rozpaczy. Przekonanie to wzrosło dwukrotnie, gdy promienny uśmiech zniknął, a oczy zasnuły się niewidzialną mgłą. Chłopak przestraszył się, czy aby nie powiedział czegoś nietaktownego.
- Um... Jesteś... Jesteś mną? - zapytał głupio, próbując naprawić swój błąd.
Połyskująca twarz dziewczyny znów się rozjaśniła, potakując entuzjastycznie.
- To znaczy, że ty...
Dziewczynka zbliżyła się trochę i pochyliła głowę. Matthew zadrżał - poczuł się, jakby wypił właśnie lodowatą lemoniadę i zimno spłynęło po jego piersi. Z ust wydobył się obłoczek pary.
- Ciii... - zabrzmiał cichy, uspokajający szept. - Pokażę ci.
Głowa dziewczyny uniosła się parę centymetrów w górę - postać zamknęła oczy - i ukazało się całe jej ciało. Ubrana w białą, niemal przezroczystą sukienkę, wyglądała jak anioł. Stopy miała bose i bardzo malutkie. Gdy opadła na ziemię, okazało się, że jest też niezwykle niska. I jeszcze bledsza, niż wcześniej.
- Widzisz?
Matthew potarł oczy, nie pewny, czy może im uwierzyć. Przed nim stało kilkuletnie dziecko, które w dodatku potrafiło się z nim porozumieć i jednocześnie miało w sobie coś z duszka. Mgliście zarejestrował fakt, iż w wieku pięciu lat wyglądał całkiem podobnie.
- Widzę, ale nie rozumiem - odparł szczerze.
- Och. Nadal nie...? - wyszeptała ze zdziwieniem. - Ale jesteś Matthew, prawda?
- Tak - chłopiec zmarszczył brwi.
- Więc powinieneś wiedzieć - stwierdziła filozoficznie, wyłamując sobie palce i spoglądając na niego z roztargnieniem.
- Słuchaj - Matthew zdenerwował się spokojnym tonem towarzyszki, jak i tym, że z każdą chwilą informacji wcale nie ubywało. - Odpowiedz mi na jedno pytanie. Jak to możliwe, że jesteś mną, kiedy stoję obok ciebie?
- Kiedy... nie ma ciebie - odpowiedziała powoli, ważąc słowa - i nie ma mnie oddzielnie. Jesteśmy jednością.
- Dobra - rzucił opryskliwie, krzyżując ręce. - Załóżmy, że tak jest. Dlaczego cię widzę?
- Bo jesteś sobie potrzebny.
Matthew przejechał dłonią po twarzy, w geście oczywistej rezygnacji.
- Chciałaś chyba powiedzieć: bo jesteś mi potrzebna - sprostował.
- Nie. Ty potrzebujesz sam siebie - zawołała donośnie, tupiąc lekko nogą. - Nie rozumiesz? Jesteś mną! A ja rozmawiam z tobą! Masz poważny problem, zwykli ludzie nie widzą swojej duszy codziennie!
- Słucham?! - Matthew osłupiał. - Jesteś moją... moją...
- Twoją duszą - powiedziała z powagą.
- ... jak? - zdołał wydusić chłopiec.
- Nieważne, jak. Ważne, po co. Chcę ci kogoś przedstawić. Pozwolisz? - spytała, wyciągając do niego rękę. Matthew przyjął ją bez żadnej linii oporu. Wydawało się, że już nic go nie zaskoczy.
Jakież więc było jego zdziwienie, gdy dziewczynka z pewnym trudem, bo na palcach, sięgnęła do jego serca. Pomiędzy nimi przepłynęła dziwna nić powiązania. Korytarz wypełnił ledwo słyszalny, poufały półszept:
- Wyjdź, Fatum.
I ku przerażeniu chłopca, z jego prawego boku wyłoniła się mroczna, wysoka postać. Obróciła się parę razy w miejscu, po czym zwróciła równie bladą twarz do swojej posłanki. Wyglądała na około szesnastoletnią dziewczynę. Sam jej widok przyprawiał Matthew o drgawki. Długie, splątane, czarne jak smoła włosy okalały wychudzone policzki, błyszczące ciekawością oczy i szpiczasty podbródek. Jej suknia również była biała, ale dłuższa, jakby dostojniejsza i... poplamiona czerwoną mazią. Chłopiec pomyślał, że nie chciałby wiedzieć, czym właściwie były te plamy. Dziewczyna objęła obojętnym wzrokiem chłopca, dziecko i roześmiała się chrapliwie.
Matthew otworzył szeroko oczy. Znał ten głos! Przemawiał do niego wówczas, gdy pamięć zablokowała jego tajemnicze sny. Szorstki, złośliwy chichot budził w nim dziwną obawę. Te uczucia stanowiły wręcz nienaturalny kontrast między tym, co czuł do niskiej, wesołej dziewczynki - bezpieczeństwo, troskę i sympatię.
Przypomniał sobie o jej obecności i z ociąganiem przeniósł nań wzrok.
- Kto to jest...? - zapytał. Jego głos graniczył z piskiem.
Dziewczyna momentalnie przestała się śmiać i podeszła do niego, po czym... kucnęła. Na jej czarne wargi wypłynął zawadiacki uśmieszek.
- Jestem tobą - odpowiedziała, łypiąc na niego groźnie.
- Mną... - W umyśle Matthew zapaliła się lampka. - To ty nie pozwalałaś mi tutaj przyjść! - zawołał z dezaprobatą, nie zdając sobie sprawy z tego, że łapie drżącą obok niego dziewczynkę za kredowobiałą dłoń i ściską ją. Zamierzał ją chronić przed tym... potworem.
- Ja - pokiwała głową. - I nie żałuję. Jesteś bardzo uparty. Dzięki temu tu jestem.
- Też jesteś moją duszą? - spytał dla pewności. Jak to... coś, mogło żyć w nim przez tyle lat? Wzdrygnął się z odrazą.
- Jestem. I pragnę przypomnieć, że dzielę ten sam umysł, - tu wskazała na swoją głowę - więc dokładnie wiem, co sobie akurat myślisz. - Chłopak zarumienił się.
- Mam się ciebie ba... - urwał w połowie zdania. "Masz poważny problem!". - Nie chcecie mnie zabrać... gdzieś... prawda? - Słowo "śmierć" nie przeszło mu przez gardło. Odsunął się od nich i opadł bez tchu na ścianę.
- Chcemy ci pomóc - odezwała się cichutko jasnowłosa.
- Nie potrzebuję waszej pomocy! - krzyknął ostrzegawczo, utkwiwszy wzrok w butach. - Najlepiej mnie zostawcie i wracajcie, skąd się wzięłyście... czy coś.
- Mamy wrócić, skąd przyszłyśmy? - powtórzyła ostrym tonem ta druga. - Chcesz zabić sam siebie?
Matthew spojrzał na nią przerażonym wzrokiem.
- Ale skoro ty tu jesteś i ona tu jest - zapytał, przypominając sobie książkę, która opowiadała o zjawiskach paranormalnych. - To kto jest teraz... no... w środku mnie?
- Och, pewna część duszy nadal jest w tobie - powiedziała niedbale. - Ale kiedy ujawnią się wszystkie jej postacie... A stanie się to już niedługo, jeśli nic nie zrobimy... Nikt już tobą nie pokieruje, rozumiesz?
Chłopiec nawet więcej, niż rozumiał. Rozumiał też, że teraz muszą za wszelką cenę ze sobą współpracować.
___________________________
Chciałam pozdrowić wszystkich czytelników, którzy piszą niezwykle motywujące komentarze, jak i redakcję VJ. ;) Opowiadanie zakończy się prawdopodobnie na Ósmej Kartce. Przepraszam, jeśli ta część wyszła ciut za długa, ale nie mogłam się powstrzymać. Nie nudzę?
Cudowne,b
Tagi:
skomentuj
genialne!!!!!!!!!
Awww!!! Roxanne! Zawsze po przeczytaniu padam! Pisz, pisz, pisz!!! Czekam na następne części ;)
Cud, miód i orzeszki. Jak zawsze! :)
Genialne! Piękne opisy! SUPER!!! Masz ogromny talent! Pisz dalej!
super!Bardzo mi się podoba
Wydawnictwo nie ponosi odpowiedzialności za treści komentarzy pozostawionych na stronie.
Teksty ukazujące się na stronie nie mogą być kopiowane bez zgody wydawcy.
© Agencja Wydawnicza AGA-PRESS
projekt i wykonanie: Logonet Sp. z o.o.