Artykuł dodany: 2012-02-03 11:28:44 Dział: Wasze teksty
WASZE TEKSTY: Zaczęłam pakować swoje rzeczy do walizek, bo jeszcze tego dnia wyjeżdżaliśmy całą rodziną do Australii. O tak, to jest piękny kontynent. Bardzo się cieszyłam, że jeszcze dzisiaj w nocy tam pojedziemy.
Minęły trzy godziny, przez które słałam sobie z koleżankami smsy i oglądałam z bratem i siostrą filmy. Nagle zawołała nas wszystkich mama:
- Lucy, Ted, chodźcie szybko z walizkami do samochodu! A ty Paula wyłącz telewizor i weź jedzenie, które położyłam na stole.
Moje starsze rodzeństwo posłusznie pobiegło do auta z torbami, a ja zrobiłam to, o co mnie poprosiła mama i wsiadłam wraz z nimi do pojazdu. Już po chwili wyjechaliśmy z naszego domu. Kierowaliśmy się w stronę lotniska, ponieważ zamierzaliśmy polecieć samolotem.
Po jakimś czasie dotarliśmy tam, gdzie czekali na nas ciocia i wujek, po to, by później odjechać naszym autem, gdy polecimy. Pożegnaliśmy się z nimi i wsiedliśmy do samolotu.
- Jestem taka podekscytowana. Już nie mogę się doczekać, kiedy wylądujemy - mówiłam.
- Przecież jeszcze nawet nie wystartowaliśmy - zaśmiał się Ted.
- Ciszej! Słyszycie? Właśnie odlatujemy - oznajmiła Lucy.
Miała rację. Właśnie oddalaliśmy się od lądu. Widziałam coraz mniejszych ludzi, aż w końcu znikli mi z pola widzenia. Zaczęły wtedy ukazywać się przede mną białe chmurki.
- Wiecie co? Na wszelki wypadek wzięłam ze sobą spadochrony, gdybyśmy nagle musieli… awaryjnie lądować. Weźcie je dzieci i ty też mężu. Sama już sobie schowałam - oznajmiła nam mama.
Moi rodzice byli po prostu nadopiekuńczy. Przecież niby dlaczego mielibyśmy wyskakiwać z samolotu? To się rzadko zdarza. Oglądałam sobie błękitne niebo oraz przepiękne chmurki i słuchałam przez słuchawki muzyki. Nagle pan, który siedział koło mnie i Lucy wyjął z plecaka butelkę piwa. Otworzył ją i zaczął pić.
- Proszę pana! Nie można tutaj zażywać alkoholu! - zezłościła się Lucy.
- Phi! - zignorował ją pijak i wyciągnął kolejne butle piwa.
Zaczął chlać ten alkoholi i było widać, że za dużo go wypił, ponieważ zaczynało mu odbijać. Wziął swe puste butelki po piwie i próbował nimi wybić szybę. Niestety, po którejś próbie udało mu się to.
- Ratunku! Tu siedzi jakiś wariat i alkoholik! - krzyczałyśmy z siostrą.
- Zamknąć się!!! - wrzasnął upity człowiek i złapał mnie za nogi.
Byłam dość lekka, więc z łatwością podniósł mnie do góry.
- Życzę miłego lotu!!! - krzyknął do mnie ten facet i wyrzucił mnie przez wybite okno.
- Pomocy!!! - wołałam wylatując z samolotu.
- Paula!!! - słyszał krzyki swojej rodziny.
Spadałam tak bardzo szybko, gdy nagle przypomniałam sobie o spadochronie, który wręczyła mi mama.
Prędko go wyciągnęłam i otworzyłam. Ulżyło mi. Zobaczyłam, że pode mną znajduje się jakaś wyspa. Postanowiłam na niej wylądować. Skierowałam się na nią i podleciałam do niej. Udało mi się na tą wyspę trafić. Odłożyłam na bok spadochron. Rozejrzałam się. Znajdowałam się na samym brzegu wysepki, a przede mną rozciągała się tropikalna dżungla.
Tagi:
skomentuj
Fajne, ale to fikcja. Która to matka daje swojej rodzinie spadochrony przed lotem?! W samolocie chyba można pić alkohol, oczywiście kupiony w hali odlotów. Szyby w samolocie nie da się tak łatwo wybić, a poza tym, jest z plastiku. W czasie, czdy tak szybko spadasz, niemal nie ma możliwości założenia spadochronu przy takim ciśnieniu, co najwyżej krew może zagotować się w żyłach.
Wow. Nawet fajne. ;) Ale widać że fikcja. :)
:-) Widać, że opowiadanie fikcyjne///
A nawet jeśli, to na tej wysokości z powodu ciśnienia krew zagotowalaby ci sie w żyłach :/ Swoją drogą, nie jestem pewien, czy na pokładzie nie wolno spożywać alkoholu (oczywiście, mówię o tym kupionym w 'strefie odlotow')
Hm, ciekawie sie zapowiada, chociaż musisz bardziej zadbać o realizm :))) Po pierwsze, która (nawet nadopiekuncza) mama daje rodzinie spadochrony przed lotem? Po drugie, szyby w samolocie praktycznie nie da sie wybić, a już na pewno nie butelką po piwie ;) Poza tym, jest ono stanowczo za małe, by kogoś przez nie wyrzucić.
Na początku nie wyjaśnasz jak ma na imię główna bohaterka. Poza tym jak wybijesz okno w samolocie to wszyscy mogą się udusić. Troche mało realne, bo jak on by ją podniósł, to ktoś zdążuł by już ją złapać, albo wcześniej zareagowały stuardessy.
Wiadomo, że to nie jest do końca realne, ale to nie miała być fikcja. Ta wyspa to... raczej nie miała być Australia tylko jakaś tropikalna zwykła wyspa napotkana po drodze.
Ekchm.... O jejku... To mam nadzieję fikcja?... W jakimś momencie się uśmiałem... Od kiedy to pije się alkochol? Od kiedy to się wybija szyby w oknach? Od kiedy to się skacze? No tak, może racja, ale pasażerowie chyba nie biorą spadachronów? No, ale jeśli to ma być wymyślone, to czemu nie? Pisz dalej! Ta wyspa to pewnie ta Australia?
Wydawnictwo nie ponosi odpowiedzialności za treści komentarzy pozostawionych na stronie.
Teksty ukazujące się na stronie nie mogą być kopiowane bez zgody wydawcy.
© Agencja Wydawnicza AGA-PRESS
projekt i wykonanie: Logonet Sp. z o.o.