Artykuł dodany: 2012-02-16 13:43:06 Dział: Wasze teksty
WASZE TEKSTY: Wtedy Edek wbiegł do szkoły. Pędem rzucił się w kierunku sali, gdzie powinna trwać matematyka. Był już spóźniony 10 minut, w sumie to jak zwykle, ale pani Chrumkowska tym razem obiecała wezwać rodziców na konsultacje z nauczycielami.
Właśnie szarpnął swoim zwyczajem za klamkę, ale sala była zamknięta. Rozglądał się bezradnie dookoła. Postanowił zapukać do drugiej, trzeciej, czwartej... cisza. Szkoła była jakby pusta, nie było w niej nikogo. Zaczął bezradnie schodzić po schodach, kiedy nagle go olśniło - APEL.
Zaczął biec w kierunku sali gimnastycznej, w której zawsze one były. Niczym opętany wtargnął na salę i od razu jego wzrok skierował na swoje dwie najlepsze koleżanki z klasy i jednego chłopaka, a jak to najczęściej mówił - "swojego ziomala".
- Siema, wreszcie jesteś! - rzekł od razu ucieszony Rich i klepnął swojego przyjaciela po ramieniu, widząc jednak wzrok dziewczyn, od razu dodał. - Co Cię tak zatrzymało?
- To ten... y...Tak wyszło - odpowiedział pospiesznie i bardzo niezręcznie, dobrze wiedząc, że jest w niezłych tarapatach.
- Aw, ten Twój zakuty łeb nosorożca! - powiedziała Lotka. - Przez to mogą Cię wywalić ze szkoły, a już nie wspominając o Twoich rodzicach... Wiem, wywalenie ze szkoły przez codzienne spóźnienia jest bez sensu, nie wspominając już o Twoich ocenach. WEŹ NAS NIE OPUSZCZAJ!
- Wiem, też ciężko jest zostawić mi Was, w dodatku w trudnej sytuacji ze Sweetaśną i z całą paczką - przyznał ponuro.
- a Ty co sądzisz, Carmen? - spytał Rich, widząc zły nastrój koleżanki, która stała nieopodal.
- Ja...
Wtedy swoim zwyczajem nadleciał pospieszNY Fanta i walnął głową w ścianę, po czym odbił się i wpadł w prost pod nogi rozmawiających. Carmen delikatnie odskoczyła, natomiast Lotka wrzasnęła i okrzyczała winowajcę. Edek śmiał się cicho, lecz jednak nie chciał urazić dziewczyn, a przede wszystkim delikatnej Carmen.
- Ciszej ! - krzyknęła pani Chrumkowska.
- Całość baczność! - zabrzmiała następnie komenda przewodniczącego szkoły, kiedy właśnie miał wychodzić z sali poczet sztandarowy.
Wszyscy posłusznie to zrobili, oprócz Fanty, który grzebał się z podłogi. Zostało to przyuważone spojrzeniem Chrumkowskiej, ale ogółem się tym nie przejął. Po tym wszystkim cała klasa wyszła z sali i udała się na lekcje. Właśnie miał być polski z panią Suwą (XDD).
***
- Edek, może przypomnisz mi czym różni się pamiętnik od dziennika? - zadała pytanie pani Suwa, oczekując odpowiedzi.
- To był ten... y... - zaczął bełkotać bardzo zawstydzony Edek jednocześnie rozglądając się po całej klasie.
Carmen szybko otworzyła zeszyt i zaczęła szukać odpowiedzi. Wtedy zrobili jak zwykle swoją ''akcję''.
- LUBISZ PLACKI? - zakrzyknął Fanta.
- Kto to powiedział!? - rzekła zdenerwowana pani Suwa spoglądając się na drugi koniec sali.
- This is Sparta! - tym razem udarł się Rich, lecz z drugiego końca sali.
W tym czasie Carmen podrzuciła Edkowi 'Przez' Lotkę karteczkę z odpowiedzią na dane mu pytanie. P. Suwa od razu swoim zwyczajem "dała minus dwa punkty" dla Fanty i Richa. Wtedy powróciła do zadanego pytania:
- Więc, wracając: czym różni się pamiętnik od dziennika?
- W dzienniku trzeba pisać codziennie z podaniem daty i godziny, a w pamiętniku nie i można powracać do przeszłości.
- Bardzo przemyślana odpowiedź. Minus bdb.
(Więc pamiętnik mii jest bardziej dziennikiem, ale może zostańmy przy nazwie z pamiętnikiem XDDDD)
(Wiem, to było tylko jedno pytanie i trochę za mało na odpowiedź, ale powiedzmy, że u petków tak jest, bo przecież nie będę tu pisać jak go dokładnie przepytywała xDD)
Tagi:
skomentuj
trochę dziwne ale okej....
opowiadanie zaczynalo się jakby coś już było wcześniej. "wtedy". Takie śmakie ...
korekta; do
ha, ha!! usmiałam się przy tym 'lubisz placki". to takie moje powiedzonko. a co to tekstu, to dziwny. do tytułu się nie czepiam, ale taki... hmmm
Całkiem fajne.
Ee... Jakieś dziwne.
Hmm...niezbyt dobrze rozumiem końcówkę :(
Co miało oznaczać to 'wtedy' na początku? W drugim akapicie jest 'sala była zamknięta. Rozglądał się bezradnie dookoła. Postanowił zapukać do drugiej, trzeciej, czwartej...' można się domyślić o co cho. Ale nie zniechęcaj się tak łatwo!
Nie rozumiem - część imion jest polska, część zagraniczna. I poplątana akcja.
Spoko jest ;]
Wydawnictwo nie ponosi odpowiedzialności za treści komentarzy pozostawionych na stronie.
Teksty ukazujące się na stronie nie mogą być kopiowane bez zgody wydawcy.
© Agencja Wydawnicza AGA-PRESS
projekt i wykonanie: Logonet Sp. z o.o.