Artykuł dodany: 2012-02-16 14:11:18 Dział: Wasze teksty
Janek mieszka z babcią. Z objaśnień babci wynika, że ojciec odszedł, gdy był mały a mama umarła przy porodzie Janka. Lecz czy to prawda?
Może babcia chce go oszukać? Albo jest złą czarownicą, która chce go utuczyć słodyczami i zjeść jak Baba-Jaga?
W szkole Janek był prymusem. Nikt nie miał bardziej rozwiniętego umysłu niż on. A pupilkiem był wszystkich nauczycieli, dlatego nie miał zbyt wielu kolegów. Kumplował się jedynie z Pilnym Ignacym (o ksywce Pi) oraz Pulchnym Arturo (Pa). No, ale Pi i Pa zawsze się obrażają o byle co, np. Janek dostał piątkę z WF-u, a chłopcy po trójce - i już byli obrażeni. I jak tu mieć wielu przyjaciół, kolegów, znajomych, jak tu wszyscy się obrażają?!
Dziewczyny Janek też nie ma, kto by chciał chodzić z kujonem w sweterku i w okularach na perkatym nosie? Dlatego też Janek najwięcej czasu poświęca na naukę, naukę i jeszcze raz naukę. Normalny nastolatek, nie uczyłby się tyle i to dobrowolnie! Ale, jak się nie ma kolegów - to nie ma co robić!
Żal mu było samego siebie. Po wszystkich jego kolegów - czy do przedszkola, zerówki, szkoły, na przedstawienia - przychodziła mama z tatą, a po niego babcia. Tak bardzo by chciał poznać swoją mamę!
Nadszedł kwiecień, Janek wracał właśnie ze szkoły mrucząc sobie pod nosem:
- Gdybym miał mamę, wszystko byłoby inne. Nie żyje, jasne!
- Hej, chłopczyku! - zawołała do niego jakaś obca kobieta. - Nie bój się! Czy nazywasz się Janek? Janek Mądrala? Czy to ty?
- Tak, to ja. Czego pani ode mnie chce? - odpowiedział przestraszony.
- Bo ja... kiedyś miałam syna. Nazywał się tak jak ty. Był w twoim wieku i nawet był do ciebie podobny! Powiedz, czy jest szansa, że ja jestem twoją mamą? Mój synek... nigdy go nie widziałam. Tu, na ulicy Kwiatowej poznałam być może t w o j e g o tatę - powiedziała łagodnym głosem niczym bukiet stokrotek.
- Szansa? Tak, jest szansa. Ale niech mi pani powie jak się pani nazywa! Babcia opowiedziała mi o mamie wszyściuteńko! - odpowiedział Janek stanowczo.
- Marta, Marta Mądrala. Urodziłam się 12 kwietnia, dziś są moje urodziny, z natury jestem szatynką i mam zielone oczy. I co? - odpowiedziała.
- Nie, nie nie! Oczy są piwne a latem zielone! - odpowiedziałem. - Tak! Mam mamę! Hura! Babcia mnie oszukała, co za podła jędza! Teraz mam mamę i idę powiedzieć wszystko babci, jeśli cię pozna mamo, to znaczy, że jesteśmy rodziną!
- Nie! - wrzasnęła.
- Dlaczego? - osłupiał Janek.
- Albo OK - zmieszała się Marta.
Wspólnie poszli do babci. Najukochańsza babcia stała przy garach.
- Och, cześć Janeczku! Już zgłodniałeś? Jak było w szkole? - powiedziała na wejściu.
- Nie, babciu posłuchaj: to jest moja mama, poznajesz ją? - zapytałem.
- Nie, ależ wnusiu! Nie wierzysz mi? Twoja mamunia nie żyje... - posmutniała.
- Wierzę. Ale babciu to jest moja mama i zamierzam z nią wyjechać do Las Vegas!
- Co ty opowiadasz? - powiedziały jednocześnie kobiety.
- No co? - zaśmiał się. - i jeszcze do Hollywood, Afryki, Holandii.
- Nie! Ja nie jestem Twoją mamą! Nigdzie ze mną nie pojedziesz! - powiedziała nowa mama uciekając.
- Ha ha ha! - zaśmiał się Jan. - Widzisz babuniu? Ja ci zawsze wierzyłem, wierzę i wierzyć będę!
- Och, mój ukochany wnuczku!
Tagi:
skomentuj
Po pierwsze: Po co ta nowa mama się do niego przymilała, a później uciekła? To byłoby bez sensu...
Hm wiesz .... na zachęciaka piąteeczka ;p
Bardzo podobał mi się ten koniec :) Sprytny chłopak, nie ma co! Ja też zapraszam do przeczytania mojego opowiadzani pt. "Jak to ekologia złączyła trzy nastolatki". Jestem zdesperowana, bo nikt nie chce czytać ;D
fajnie sobie wymyślił:P
Całkiem,całkiem...
DLA MNIE SUPER.OBY TAK DALEJ
ciekawe i rozumiem koniec!
szczerze: trochę dziwne... :\
yyyy....... Zapowiadało się ciekawie ale koniec był denny
Dziwne. Na początku było ok, ale za szybko zaufał tej kobiecie. Wydaje mi się, że to trwało za szybko.
Wydawnictwo nie ponosi odpowiedzialności za treści komentarzy pozostawionych na stronie.
Teksty ukazujące się na stronie nie mogą być kopiowane bez zgody wydawcy.
© Agencja Wydawnicza AGA-PRESS
projekt i wykonanie: Logonet Sp. z o.o.