Artykuł dodany: 2012-02-20 09:50:30 Dział: Wasze teksty
WASZZE TEKSTY: Gabinet dyrektora krakowskiego gimnazjum był duży i kolorowy. Nie sprawiał wrażenia ładnego. Jedna ściana była żółta, druga fioletowa, trzecia niebieska, a czwarta szarobiała. Na żółtej ścianie wisiały portrety dyrektora, na fioletowej - zdjęcia różnych egzotycznych miejsc.
Na dwóch pozostałych nie wisiało nic. W rogu stała sztuczna palma. Na środku wielkiego pomieszczenia stało biurko, krzesło i kanapa. Na biurku leżały książki, teczki i papiery.
Nela czuła, że kanapa się zapada. Nie po jej ciężarem, lecz pod ciężarem dwóch trzecioklasistek, na które Nelka patrzyła z satysfakcją. Nie była złośliwa, co to, to nie.
W gabinecie był, oprócz nich, dyrektor. Uważał się za najważniejszego w całej szkole, w przeciwieństwie do uczniów, którzy tak nie twierdzili. Teraz dyrektor był jeszcze bardziej podenerwowany niż zwykle.
- Marcelino, może opowiesz nam co się wydarzyło na korytarzu we wtorek? - zapytał dyrektor.
Marcelina to wysoka, pewna siebie brunetka. Ma bardzo dużo pieniędzy i jest silna, stąd ta jej pewność siebie. Alina to jej wspólniczka, pulchna, również bardzo pewna siebie blondynka.
- Razem z Aliną szłyśmy korytarzem, no i zapytałyśmy tę małą, czy ma pożyczyć kasę - powiedziała Alina, patrząc pogardliwie na Nelę. - A ona zaczęła nas kopać, stąd ten siniak na moim ramieniu - pokazała malutką rankę na jej chudym ramieniu.
- Co ty masz do powiedzenia w tej sprawie, Nelu? - zapytał łagodnie dyrektor.
- To było tak: one podeszły do mnie i zaczęły na mnie wrzeszczeć, że chcą kasy. Odpowiedziałam, że nie mam, ale one nie chciały tego słuchać. Wtedy Alina mnie kopnęła. Stąd ta złamana noga - wyjaśniła. - A poza tym, jak mogłam cię kopać w ramię? – Nelka zwróciła się do „poszkodowanej” koleżanki.
- A ty, Alino, co masz na swoją obronę? - zapytał ostro dyrektor trzecią uczestniczkę zdarzenia.
- Marcelino, najwyższy czas powiedzieć ci prawdę… - niepewnie zaczęła Alina.
- Słucham?! - Marcelina była bardzo zaskoczona. - Przecież…
- Nela ma rację - powiedziała cicho Alina.
- Jak mogłaś! - krzyknęła Marcelina.
- Dziękuję. Do widzenia - powiedział zmieszany dyrektor, po czym pomógł Neli wstać.
Nela była szczupłą, niską dziewczynką. Gips, który miała na złamanej nodze robił wrażenie ciężkiego i dużego przy jej drobnej posturze. Ale Nela poruszała się z tym ciężarem zaskakująco sprawnie i zwinnie, a jej zawadiacko zadarty nos i okrągła maleńka buzia upstrzona piegami, dodawały jej animuszu. Do tego te jej rude włosy i grzywka sięgająca poniżej nosa…
***
Nela siedziała na ławce w miejskim parku, rozmyślając o wydarzeniach ostatnich dni. Nagle usłyszała dwa znajome głosy. To były głosy Marceliny i Aliny.
- Jak mogłaś! Przecież się umawiałyśmy! - krzyczała Marcelina.
- Daj spokój, nie chcę mieć kłopotów, bo tak się chce szanownej pani Marcelinie.
- Widzę, że szanowna pani Alina ma ochotę się kłócić!
- Nie mam takiej ochoty. Daj mi spokój! - krzyknęła Alina. - Nie chcę cię znać!
Nelka pomyślała, że bardzo chciałaby oderwać się od szkolnych problemów. Czuła się, jak zawsze samotna, ale nauczyła się już nie użalać nad sobą. Przeciwnie, zawsze szukała czegoś, co mogłoby sprawić jej radość. Wiedziała, że tak jest łatwiej przetrwać nawet najtrudniejsze sytuacje. A to była taka właśnie sytuacja…
***
Nela powoli, ze względu na złamaną nogę schodziła po schodach sierocińca na apel. Normalnie się na apel nie spieszyła, jednak teraz szefowa zapowiedziała niespodziankę.
- Dzień dobry, dzieci - powiedziała szefowa.
- Dzieeeeeń doooooobryyyyy… - odpowiedziały dzieci.
- Jak wiecie, zbliżają się ferie zimowe. Postanowiliśmy wysłać was na obozy. Oto propozycje - powiedziała, po czym rozdała wszystkim grube katalogi.
- Życzę miłego dnia - dodała.
***
Nela siedziała razem ze wszystkimi w "pokoju spotkań". Pokój miał białe ściany obwieszone obrazami.
Dziewczyna wybierała obóz dla siebie. Sportowy nie, wokalny nie, taneczny nie, narciarski nie. Jest! Obóz rysunkowy.
"Poczuj się jak prawdziwy rysownik na tym obozie! Maluj obrazy, twórz komiksy! Przedział wiekowy: 13-15 lat.
Zapraszamy!"
To jest to, czego Nelka szukała! Obóz rysunkowy! Coś takiego! Neli się to nie mieściło w głowie!
***
Nadszedł dzień, na który Nela długo czekała. Dzień wyjazdu na obóz! Nela już nie miała nogi w gipsie, więc skakała po całym pokoju, jakby miała pięć lat.
Dwadzieścia minut później autobusy wyruszyły w drogę. Jechały pięć godzin i ten czas dłużył się niemiłosiernie. No, ale Lwów jednak jest daleko…
***
Wszyscy uczestnicy weszli do budynku. Był to mały hotelik.
- Witam wszystkich uczestników naszego obozu! Nadszedł czas podzielić was na grupy, a potem przydzielić do pokoi… Nelka zamarła. Zobaczyła Alinę i Marcelinę wysiadające z ostatniego autokaru.
Tagi:
skomentuj
Cudowne opowiadanie(jak zwykle).
Czadowate =]]
dzieki wszyskim=) jestem naprawde zaskoczona! =)
Genialne daję 5. Dziewczyno masz talent
Czad :) Pozdrosy...
super piąteczka pozdro :)
Hehe, AlMA (Alina i Marcelina) na pewno rozkręcą akcję. czekaaaam.:)
Supcio!!!
... nawet fajnie ! Piąteczka ! :)
Wydawnictwo nie ponosi odpowiedzialności za treści komentarzy pozostawionych na stronie.
Teksty ukazujące się na stronie nie mogą być kopiowane bez zgody wydawcy.
© Agencja Wydawnicza AGA-PRESS
projekt i wykonanie: Logonet Sp. z o.o.