Artykuł dodany: 2012-02-22 12:18:51 Dział: Wasze teksty
WASZE TEKSTY: Magda wstała o czwartej rano. Nie mogła spać. Cały czas myślała o rodzicach i bracie, i siostrzyczce. Figielek spał już od dawna. Magda miała wspaniałą pasję. Uwielbiała rysować. Przypomniała sobie o swoich szkicach.
Wyjęła je z teczki. Zaczęła przeglądać. Często przerysowywała zdjęcia. Kiedy szkice były gotowe, to przyczepiała w prawym, górnym rogu kartki zdjęcie. Trzeba było przyznać – naprawdę miała talent.
W tej chwili zauważyła na ścianie korkową tablicę.
„Po co ciocia trzyma tablicę korkową. Przecież nie przyczepia sobie gazetek wydrukowanych z komputera” - pomyślała Magda i wtem spojrzała, czy nie ma na niej szpilek.
- Są! Na szczęście! – powiedziała do siebie szeptem i zawiesiła na tablicy swoje najlepsze szkice.
„Przecież nie może się na mnie pogniewać. To w końcu mój pokój!” - myślała Magda.
Nieczęsto mówiła do siebie, raczej myślała i odpowiadała myślami na myśl. Zostało jej jeszcze mnóstwo prac. Dwie powiesiła na drzwiach do pokoju, a jeden, wielki szkic, wykonany na kartce A3, powiesiła nad łóżkiem. Już miała poszukać albumu ze zdjęciami rodzinnymi, gdy do pokoju weszła Laura.
- To panienka już na nogach? No, musi się panienka przyzwyczaić do naszego czasu i będzie wszystko dobrze…
- Proszę, nie mów do mnie „panienko”. Tylko po prostu „Magda” - przerwała jej artystka.
- Dobrze panien… Magdo.
Magda uśmiechnęła się do niej i uchyliła okno, położyła się na łóżku i oglądała zdjęcia rodziny.
- Mi też jest gorąco rano. Przyszłam, żeby sprawdzić czy wszystko dobrze i czy śpisz. Dzisiaj poniedziałek i pani Gertrudy nie ma. Pojechała do swojej przyjaciółki Marion i wróci dopiero za trzy dni.
- Dobrze. Czy mogłabym już zacząć szykować się do szkoły?
- Ależ po co? Tutaj podjedzie autobus. Ale dopiero o siódmej trzydzieści.
Magda już nic nie powiedziała. Ubrała się w czerwony golf, czarne legginsy i miniówkę. Uczesała się w kucyk, dała jeść Figielkowi, a potem czekała na śniadanie.
O siódmej zeszła na dół, zjadła posiłek, umyła zęby, pobiegła po plecak, ubrała się w płaszczyk i czekała na autobus.
- Lauro, nie spóźnia się?
- Ale kto?
- Autobus.
- O nie! Jest dwadzieścia po, on przyjeżdża równo siódma trzydzieści.
Już nic nie powiedziała ani jedna, ani druga. Nareszcie pojazd przyjechał, a Magda wsiadła. Szukała wolnego miejsca – na próżno. Stała całą drogę, a była ona długa i kręta.
„Wolę pobiec o piątej niż jechać i zwymiotować” - pomyślała dziewczyna.
W całym autobusie słychać było śmiechy i plotki: „Kim jest ta nowa?”, „Ale nudziara!”, „Ona jest nowa w szkole, chyba to wymiana zagraniczna”. Magda to wszystko słyszała, jedna z uczennic mówiła do niej bardzo powoli, jakby Magda nic nie rozumiała. Wtedy dziewczyna pomyślała: „Dość! Pokażę im nową!”. Zaczęła mówić do wstrętnej, niemiłej koleżanki zwanej Alex:
- Miło mi, jestem Magda. To moje miejsce! Spadaj stąd! A może powinnam mówić wolniej żebyś zrozumiała?! Och, przepraszam, zapomniałam o tym! Przecież ty nie wiesz, że mówię po angielsku, niemiecku, rosyjsku, francusku i włosku. Jaka szkoda, że ty nie! Och! – mówiła to tak szybko, że nawet prawdziwy Anglik nie mógł zrozumieć, jeszcze dodatkowo żuła gumę i gestykulowała specjalnie, by ośmieszyć Alex.
Alex od razu poszła na inne miejsce, zaskoczona nie mniej niż wszyscy.
Zaczęła plotkować ze swoją koleżanką Britney o „nowej”. A „nowa” siedziała zadowolona żując arogancko gumę.
„Pokazałam jej kto tu rządzi. Rodzice nie nauczyli mnie przegrywać! Będę walczyć o swoje. I już wiem, że to nie jest najlepsza kandydatka na przyjaciółkę” - myślała Madzia.
Autobus podjechał pod szkołę. Trzeba było przyznać, że jest bardzo duża. Cała biała, a przed nią stał pomnik świętej Betty. W zimie nie ma co opisywać, bo wszystkie drzewa pokrywał śnieg, tak samo jak i inne rośliny. Magda szła po żółtej kostce z plecakiem, rozglądała się za jakąś przyjemną twarzą. Nikogo takiego nie upatrzyła. Kiedy już weszła do szatni musiała się pobawić z mapą, bo nigdzie nie mogła znaleźć swojego wieszaka.
- Hej czy ktoś widział tu wieszak numer czterdzieści jeden. Halo! Czy ktoś mnie słyszy! – krzyczała nowa uczennica szkoły im. Świętej Betty.
Nagle Magda poczuła zimny oddech za sobą. Odwróciła się, a przed nią stał grubszy od niej stary nauczyciel matematyki. Wszyscy wiedzieli, że należy go unikać, by nie mieć kary, ale nie wszystkim się to udawało. Gdy tylko zauważyli, że Magda wpadła w ręce Szczęki (tak nazywali go uczniowie), wiedzieli, że czas się zmywać.
- To ty jesteś tą nową uczennicą?
- Tak.
- Widzę, że umiesz mówić po angielsku. Jeśli szukasz wieszaka numer czterdzieści jeden to jest w trzecim rzędzie, pierwszy od okna - powiedział matematyk wskazując palcem.
Był niezmiernie miły co wszystkich zdziwiło. Zawsze kiedy widział, że ktoś krzyczy, biega czy jeszcze inaczej łamie regulamin szkolny, wlepiał mu karę, a przy tej nowej zrobił wyjątek.
- Dziękuję – powiedziała Magda i ruszyła w kierunku wieszaka.
Pierwsza miała historię, potem angielski, francuski, hiszpański, matematyka, WF, a na końcu jej ulubiony przedmiot – plastyka. Rozległ się dzwonek i lekcja się zaczęła. Pani weszła do klasy i słychać było głos uczniów:
- Dzień dobry pani Cramp.
- Dzień dobry. O widzę, że nasze grono artystów poszerzyło się o jedną twarzyczkę. Wstań i powiedz jak się nazywasz – poprosiła przyjaźnie i z uśmiechem pani Cramp.
- Nazywam się Magdalena Zaręba i mam dwanaście lat. Przyjechałam wczoraj do Londynu i mieszkam razem ze swoją ciocią.
- Dobrze, a powiedz co lubisz najbardziej robić na plastyce?
- Szkicować.
- Masz chociaż jeden rysunek?
- Mam – Magda zaczęła szukać rysunków w teczce i zaniosła je na biurko.
- Och, widzę, że naprawdę jesteś artystką. Spójrzcie – pokazała całej klasie wypociny Magdy. Byli zachwyceni.
- Magdo twoje rysunki oddam ci po dzwonku, a teraz zacznijmy lekcję. Piszemy. Temat zapiszę na tablicy.
I napisała na tablicy kredą: „Sztuka starożytnego Egiptu”, a pod tematem narysowała piramidę.
Zaczęła się lekcja. Magda słuchała uważnie i wszystko notowała w zeszycie. Rozległ się dzwonek i pani powiedziała:
- Na pracę domową macie poszukać w Internecie informacji o kilku zabytkach w Egipcie. Proszę ułożyć o nich krótką notatkę do zeszytu, można spróbować zrobić rysunki, za które będę podwyższała ocenę. A co do twoich szkiców, Magdo...
- Tak.
- Wstawiłam Ci szóstkę.
Magda ucieszona wyszła z klasy ze swoimi szkicami pobiegła do swojej szafki. Zauważyła obok nieśmiałą, ciemnoskórą dziewczynę w jej wieku. Gdy Magda do niej podeszła, ona od razu się cofnęła i prosiła:
- Tylko mnie nie bij!
- Dlaczego miałabym cię bić? – zapytała Magda zdumiona.
- Bo ja nie pochodzę z Anglii, tylko z Afryki. Wiele osób robi mi przykrość mówiąc: „Idź tam gdzie twoje miejsce – na śmietnik”, „Spadaj czarnucho”, „Potrafić jeść i pić?” itd. Męczy mnie to i mi przeszkadza.
- Ale mi na tym nie zależy. Nie obchodzi mnie skąd jesteś, jeśli się z tobą przyjaźnię. A bardzo chcę, abyś była moją przyjaciółką.
- Naprawdę, a ty jesteś z …? – spytała śmiejąc się.
- … Polski. Jestem Polką i mam na imię Magda.
- No dobra. Ja jestem afrykańską dziewczyną, której dano szansę na normalne życie, a ty Polką, która przyjeżdża do Anglii i traktuje mnie jak równą sobie. W Londynie mieszkam już od pięciu lat, ale wszyscy traktują mnie tak samo, tylko nie ty.
- A jak masz na imię?
- Kiedy mieszkałam w Afryce miałam na imię Me, a teraz nazywam się Lucy.
- Lucy, a może pójdziemy razem do mnie. Zapraszam!
- Naprawdę, ty mnie zapraszasz do siebie.
- No jasne, chyba w Anglii nie ma jakiś zwyczajów o zapraszaniu koleżanek do domu?
- No, nie ma. Zadzwonię tylko do mamy, a ty już idź do szatni.
- Oki.
Magda była szczęśliwa. Znalazła sobie koleżankę, a może nawet przyjaciółkę. Pobiegła do szatni i ubrała się szybko w płaszczyk. Była gotowa. W parę minut później obie z Lucy siedziały w autobusie i rozmawiały, tak jakby się znały od dawna, a nie od dziesięciu minut. A wiadomo co robiły w domu. Najpierw zjadły obiad, później odrobiły lekcje, potem zabawy, a na końcu Magda odprowadziła Lucy do domu. Wieczorem szkicowała twarz nowej przyjaciółki i zadowolona uśmiechnęła się do Figielka.
Ładne, b
Tagi:
skomentuj
ładnie i fajnie
Mnie się jak najbardziej podoba :) Fajnie by było gdybyś dokładniej opisała, co robiły w domu itd. ale jest całkiem w porządku.
Fajne ;-) Podoba mi się.
Please komentujcie!!!!!!!!
Wydawnictwo nie ponosi odpowiedzialności za treści komentarzy pozostawionych na stronie.
Teksty ukazujące się na stronie nie mogą być kopiowane bez zgody wydawcy.
© Agencja Wydawnicza AGA-PRESS
projekt i wykonanie: Logonet Sp. z o.o.