logo junior

Sara - evelka000

Artykuł dodany: 2010-12-29 18:57:18 Dział: Wasze teksty

WASZE TEKSTY: Było piękne jesienne popołudnie, kiedy Sara z tornistrem na plecach szła ze szkoły, omijając cudowny, jesienny krajobraz, który zapierał jej dech w piersiach.

Ulice, łąki, domy przyozdobione różnokolorowymi liśćmi. Słońce i tęcza po jesiennym deszczu odbijały się w ogromnych kałużach, po których pływały liście, niczym statki po błękitnym niebie. Po takim pięknym widoku, wszystkie smutki i zmartwienia odpływały... Ale nie na długo.

Twarz Sary promieniowała uśmiechem, lecz bywała też przygnębiona wizją, która co jakiś czas ukazywała się przed jej oczyma.

Może ta wizja chce mi coś powiedzieć? - pomyślała.

W pewnego chwili przez drogę przebiegł czarny kot..

- Dziwne... - szepnęła.

Zwolniła tempo. Jej serce wydawało się bić szybciej. Ale... dlaczego?

- Przecież to zwykły czarny kot - pomyślała. A poza tym nie wierzę w przesądy... Przecież czarny kot przebiegający przez jezdnię nie może przynieść nieszczęścia.

Otrząsnęła się. Wróciła do swojego wcześniejszego tempa. Nagle usłyszała odgłosy kota. Dźwięki dochodziły z fosy, po drugiej stronie drogi. Sarę znów ogarnął strach. Strach jakiego nigdy wcześniej nie czuła. Nie wiedziała co robić. Czy odważyć się przejść przez drogę i zobaczyć co się dzieje, czy lepiej uciec? Chociaż nie była zbyt odważna, przeszła przez drogę i ostrożnie zajrzała do fosy. Ku jej zdziwieniu w fosie leżał mały czarny kot, który nie mógł się wydostać z rowu.

Na twarzy Sary zagościł szczery uśmiech. Nachyliła się nad fosą by wyciągnąć kota. W tej chwili koło Sary przejechała wielka ciężarówka. Ciężarówka jechała bardzo szybko i przejechała przez wielką kałużę. Kałuża ochlapała Sarę po jej nowych ubraniach. Dziewczyna była bardzo wściekła, lecz z drugiej strony śmiała się, ponieważ kot schował się za jej tornistrem, który położyła na zboczu drogi.

- Jak udało ci się wyjść z fosy kotku? - z uśmiechem pochyliła się nad kotem głaszcząc go. - Muszę już iść do domu. Miło było cię poznać! - odparła Sara.

Wzięła plecak na plecy i ruszyła równym krokiem. Przeszła już parę metrów. W pewnej chwili stanęła. Dziwnie się poczuła. Obróciła się za siebie i zobaczyła kota, który dotrzymywał jej kroku.

- Widzę, że nie możesz się ze mną rozstać - uśmiechnęła się. - Dobrze. Choć za mną. Pewnie jesteś głodny. Dam ci coś do jedzenia.

Dotarli do domu. Nikogo nie było, znalazła klucz, który mama zawsze chowa pod wycieraczką i weszła z kotem do mieszkania. W domu było cicho i spokojnie. Sara wyciągnęła z lodówki puszkę sardynek i podarowała kotu. W pewnym momencie usłyszała, jak ktoś wszedł do mieszkania.

- Sara! To ja Ewa. Jesteś w domu?

Była to Ewa. Najlepsza przyjaciółka Sary.

- Jestem w kuchni! - odpowiedziała Sara.

Ewa weszła do kuchni:

- Sara. Cześć! Co u ciebie? Dzwoniłam do ciebie chyba z dziesięć razy!

- Oj, przepraszam. Miałam wyłączoną komórkę. A po za tym dopiero przyszłam ze szkoły.

- Jak mogłaś iść tak długo? Przecież już jest 15.30 a lekcje skończyły się o 14.00!

- Cóż... Miałam parę przygód po drodze...

- Jakich?

Sara wskazała palcem na kota, który właśnie kończył swoją porcję sardynek.

- Ojej! Jaki ładny! Przygarnęłaś go? - spytała Ewa, zrywając się z krzesła i głaszcząc kota.

- Bardzo bym chciała go przygarnąć, ale na pewno mama mi nie pozwoli.

- Pozwoli, pozwoli. Zobaczysz.

- Ona nie chce mieć żadnych zwierząt w domu.

- Przecież za niecały tydzień są twoje urodziny! Twoja mama może przecież zrobić wyjątek... Nie martw się... Jeśli naprawdę chcesz mieć tego kota, to spróbuję namówić na to twoją mamę.

- Naprawdę? Dziękuję ci bardzo! Jesteś moją najlepszą przyjaciółką!

- A masz już zaproszenie na urodziny?

- Jeszcze nie. Nie wiem czy będzie mnie stać na zrobienie przyjęcia urodzinowego.

W pewnej chwili do domu weszła mama.

- Cześć mamo - powiedziała Sara.

- Dzień dobry, proszę pani - zaczęła Ewa. - Mam do pani małą prośbę.

- Co się stało kochana?

- Otóż... Sara idąc dziś ze szkoły znalazła w fosie małego kota, i chciałaby go przygarnąć...

- Cóż... - zaczęła pani Sosnowska. - Akurat mam dziś dobry humor. Więc zanim się zgodzę, chciałabym powiedzieć, że to duża odpowiedzialność. Ale jeżeli bardzo chcesz, zgadzam się. Ale najpierw trzeba z nim pojechać do weterynarza.

Sara i Ewa były bardzo szczęśliwe. Po chwili wsiadły z mamą do samochodu i pojechały do weterynarza.

 

Co się stało po drodze do weterynarza? Jaki okazał się kot? Czy Sara przestanie mieć wizję?

Tego dowiecie się w następnym rozdziale!

Tagi:

Komentarze

skomentuj
Aby móc komentować, proszę się zalogować
avatar

Edycia2001 Ocena : brak

Dodano 2011-05-27 17:43:03

Wspaniałe! Kiedy będzie następny rozdział? Nie mogę się doczekać! Masz wielki talent!

avatar

anetasliwapce Ocena : 5

Dodano 2011-03-23 11:12:49

superowe!!

avatar

AlaAntosz Ocena : 5

Dodano 2011-02-10 14:55:09

Przyjemnie się czyta i nie jest to nudne.To podstawowe cechy książki.Gratulacje!

avatar

evelka000 Ocena : 5

Dodano 2010-12-31 18:17:21

Właśnie wysłałam 3 rozdział.. Ale chyba na starym roku go tutaj nie będzie.. JuLkA06052000 - to jest drugi rozdział.. bedzie ale trzeci

avatar

Martyna11 Ocena : 5

Dodano 2010-12-31 16:53:14

Przyjemnie się czyta i jest ciekawe. Kiedy będzie następny rozdział??!!

avatar

JuLkA06052000 Ocena : brak

Dodano 2010-12-31 11:45:19

Kiedy będzie drugi rozdział?????

avatar

kissme3215 Ocena : brak

Dodano 2010-12-30 14:03:20

hanczydlo ma rację

avatar

hanczydlo Ocena : 5

Dodano 2010-12-30 10:55:50

te twoje opowiadania są superowe!!!!!

avatar

evelka000 Ocena : 5

Dodano 2010-12-29 21:19:45

oj, straszna historia jeszcze będzie :) Ale nie chce się wygadać :P Oki już nic nie powiem :D

avatar

planetarium Ocena : 5

Dodano 2010-12-29 20:28:43

tralalala ma rację.

partnerzy

  

rss

Wydawnictwo nie ponosi odpowiedzialności za treści komentarzy pozostawionych na stronie.

Teksty ukazujące się na stronie nie mogą być kopiowane bez zgody wydawcy.


© Agencja Wydawnicza AGA-PRESS
projekt i wykonanie: Logonet Sp. z o.o.