Artykuł dodany: 2011-03-17 14:56:12 Dział: Nastolatek i...
Wolontariat jest nie tylko modny, ale i naprawdę fajny. Może czas, byś i Ty spróbował?
Ci, którzy raz spróbowali, wkręcili się tak szybko, że teraz w ogóle nie wyobrażają sobie życia bez pomagania.
W klasie Kamila najsilniejszą pozycję ma siedmioosobowa paczka, która wyznacza trendy. To oni decydują, czy coś jest OK, czy niekoniecznie, czy warto się zaangażować, czy wprost przeciwnie, lepiej nie robić sobie obciachu. I tak się składa, że ta silna grupa uważała, że fajnie jest pomagać innym. Po długich podchodach udało im się namówić nauczycielkę od angielskiego, by zgodziła się zostać opiekunką szkolnego koła wolontariatu, i zaczęli współpracę z fundacją, która wspiera dzieci z domów dziecka. W zależności od tego, jakiej pomocy potrzebuje fundacja, tym zajmują się szkolni wolontariusze. Rozdają ulotki, wieszają plakaty, organizują zbiórkę prezentów świątecznych, pomagają w zrobieniu pikniku albo w posprzątaniu magazynu fundacji.
– Można powiedzieć, że fundacja zna nas już tak długo, że może na nas zawsze liczyć. I to jest superuczucie: wiedzieć, że ktoś może na nas polegać – mówi Filip, szef szkolnego klubu wolontariatu, który z żalem myśli o tym, że w tym roku idzie do gimnazjum i będzie musiał rozstać się z klubem.
Dlaczego zaczął pomagać?
– Bo to ma więcej sensu niż kilka godzin gry na komputerze albo oglądanie jakiegoś serialu. Można komuś pokazać, że liczą się jego problemy i to jest strasznie fajne – wyjaśnia.
W sam raz dla marudy
Patrycja do szkolnej grupy wolontariackiej dołączyła dopiero miesiąc temu, ale wciąż nie może odżałować, że zdecydowała się tak późno.
– Opiekunka naszego koła nawiązała kontakt z domem spokojnej starości, który niedaleko szkoły prowadzą siostry zakonne. Odwiedzamy tam starszych ludzi, czytamy, rozmawiamy, czasem oglądamy coś z nimi w telewizji – opowiada.
To tam Patrycja poznała panią Stasię, samotną 76-latkę, która nauczyła ją grać w szachy. I teraz Patrycja i pani Stasia dogadują się tak dobrze, jakby były wnuczką i babcią.
– Takie dwie godziny w tygodniu to dla mnie niewiele, a dla pani Stasi jedna z nielicznych rozrywek. Poza tym lubię tam chodzić, bo wreszcie ktoś ma ochotę słuchać o wszystkich moich problemach, a ja się nie boję o tym mówić – przyznaje Patrycja.
Bo i ona, i większość wolontariuszy, przyznaje, że pomaganie to coś, co działa w dwie strony.
– Ma się swoją satysfakcję, że się nie jest wiecznym marudą, że się umie zmobilizować do czegoś wartościowego – mówi Tomek, który jest w szkolnym klubie wolontariatu razem z Patrycją. I dodaje, że on też coś zyskuje z rozmów z panem Janem, którego odwiedza w domu spokojnej starości. Nauczył się być cierpliwy, opowiadać w taki sposób, by inni rozumieli, o co mu chodzi, i już się tak szybko nie irytuje jak kiedyś. I może dlatego poleca wolontariat wszystkim swoim znajomym.
Warto sprawdzić, czy taki klub nie działa w Waszej szkole, a jeśli go nie ma, wystarczy skrzyknąć się w parę osób, znaleźć fajnego nauczyciela-opiekuna i już możecie zacząć działać.
Tagi:
skomentuj
Naprawdę, warto pomagać. W mojej szkole jest wolontariat. Zawsze można się też poradzić rodzicom.
Bardzo lubię pomagać innym!
Ja co roku jestem wolontariuszką na WOŚP-ie.
Ja chodzę raz w miesiącu na PCK SIM. Jest fajnie. Czasem robimy różne akcje, ( na przykład jak był festyn czerwonokrzyski) chodzę na zbiórki żywości, a w lato być może pojedziemy na biwak albo gdzieś. No i fajna świadomość, że pomagasz
Wysyłam różne rzeczy do Szlachetnej Paczki, książki dla dzieci z Białorusi i w ogóle uczestniczę w bardzo wielu akcjach w mojej szkole (SP27 w Gdańsku).
Ja już należę do takiego klubu i jest fajnie . Bo lubię pomagać innym .
Zawsze chciałam należeć, lecz nie mam możliwości. Chciałabym zwłaszcza do takiego, opiekującego się zwierzętami.Marzę o pracy w nim, lub w schronisku
Wolontariat zawsze mnie interesował. Niestety, nie należę, bo nie mamy go w szkole. Ale pomagam; starszym osobom przejść przez ulicę, przenieść zakupy; mniejszym, tym, którzy nie mają zabawek daję swoje ubrania i zabawki, to samo daję do Domu Dziecka(tylko tyle, że jest mnóstwo kilometrów od mojego domu...)
Bardzo bym chciała być wolontariuszką .
ja nie wiem ,...
Wydawnictwo nie ponosi odpowiedzialności za treści komentarzy pozostawionych na stronie.
Teksty ukazujące się na stronie nie mogą być kopiowane bez zgody wydawcy.
© Agencja Wydawnicza AGA-PRESS
projekt i wykonanie: Logonet Sp. z o.o.