Artykuł dodany: 2011-04-29 13:33:29 Dział: Nastolatek i...
Krystian obiecał, że wypieli chwasty w przydomowym ogródku. Jednak troszkę za długo się ociągał…
A jak Wy wywiązujecie się z tego, co obiecaliście?
Sobota, kwiecień
Zaczęło się normalnie, tak jak zwykle. Od gderania taty.
– Cały trawnik zarósł chwastami, przejść się nie da! Do czego to podobne, dwóch nastolatków w domu, a ten ogród wygląda tak jak wygląda!... – krzyczał tata. Krystian pomyślał, że tata jak zwykle przesadza. Może i na trawniku rosły ze trzy chwasty, ale co to jest. Jakby tata zobaczył ogród u babci Kuby, jego kolegi z klasy, toby się dopiero przestraszył! Ale tata widział tylko własny kawałek zieleni, i w tym był problem.
Odkąd trzy lata temu przeprowadzili się do nowego domu, ogród przed domem był jego oczkiem w głowie. Ale taki ogród to wiadomo, nie tylko przyjemność, lecz też obowiązki. Na które nie zawsze zapracowanym rodzicom starczało czasu. Dlatego te obowiązki spadały zwykle na nich, na Krystiana i jego młodszego brata, Pawła.
Tym razem Krystian nawet nie zamierzał czekać, aż tata na niego wskaże. Postanowił mu udowodnić, że jest odpowiedzialny, że można na nim polegać i że nie myśli tylko o sobie. Sam się zgłosił do koszenia tego nieszczęsnego trawnika! Obiecał, że „szybko zrobi z tym porządek”. Ani jednego chwastu, tylko równo przycięta trawka, na której latem można się położyć i na którą miło spojrzeć. Tak jak wszyscy lubią najbardziej. Ależ był z siebie dumny, gdy o tym mówił! Tata wprawdzie patrzył na niego z lekkim niedowierzaniem, ale Krystianowi to spojrzenie ojca tylko dodawało skrzydeł. Tata nie pozna własnego ogródka, gdy wróci w poniedziałek z pracy!
Poniedziałek, kwiecień
Naprawdę zamierzał zabrać się do trawnika. Zaraz po szkole. Ale polonistka chyba się na nich uwzięła. Tak jakby nie widziała, co się dzieje za oknem! Mieli do zrobienia cztery strony zadań. Krystian zaraz po szkole musiał do nich przysiąść. Przez chwilę jeszcze pamiętał o tym nieszczęsnym trawniku, ale kiedy zaczął rozwiązywać zadania, wsiąkł na dobre. Zajęło mu to dwie godziny!
Po południu nie było już szans na wyjście na dwór, bo mama uparła się, że musi zjeść normalny obiad, potem jakieś inne lekcje, później zadzwonił Michał i namówił go, żeby pograli w jakąś sieciówkę. Wcale nie miał na to ochoty, ale tak miał dosyć odrabiania pracy domowej, że musiał odpocząć. Przecież rodzice często powtarzają, że jak ktoś ciężko pracuje, to należy mu się relaks, nie? Bez wyrzutów sumienia więc grał do dziewiątej. Dopóki mama nie zgasiła mu światła, bo, jak powiedziała, „tego już za wiele”. Był padnięty! Nie w głowie był mu jakiś tam trawnik!
Wtorek, kwiecień
Idąc do szkoły, jeszcze pamiętał o chwastach. Przygotował sobie nawet rękawice. Rodzice nie pozwalali mu używać kosiarki, mógłby przecież poobcinać sobie palce, jak to często powtarzała mama, ale powyrywać chwasty w grubych rękawicach mógł przecież bez problemu. Rękawice były na swoim miejscu. Przełożył je na parapet w przedpokoju, żeby na pewno o nich nie zapomnieć. Super! Jak tylko wróci ze szkoły, zabierze się do trawnika i będzie miał z głowy.
Kiedy jednak siedział na lekcjach, zauważył wielką, czarną chmurę. Co za pech! Całe popołudnie lało. Przecież nie będzie wyrywał chwastów w strugach deszczu.
Środa, kwiecień
W sumie w środę naprawdę miał zamiar zająć się trawnikiem. I rodzice wcale nie musieli mu nic mówić! Mama, oczywiście, o tym, że on świetnie o trawniku pamięta, chyba nie wiedziała, bo coś tam napomknęła o chwastach, ale udawał, że nie słyszy. Przecież on nie jest dzidziusiem i nie trzeba mu o wszystkim przypominać! Już, już się do tego zabierał, gdy – zginęły mu gdzieś rękawice. Pamiętał, że przekładał je z ich zwykłego miejsca w szopie na narzędzia w jakieś bardziej poręczne, ale gdzie teraz były? Nie miał pojęcia… Na szukaniu rękawic upłynęło mu ze czterdzieści minut, gdy przypomniał sobie, że przecież kładł je na parapecie! I właśnie wtedy, gdy praca już wydawała się być rozpoczęta, przyszedł Pawełek… Nie mógł poradzić sobie z jakimiś szlaczkami.
No przecież Krystian, który uważał siebie za wzorowego brata, nie mógł go tak zostawić! Rzucił rękawice w kąt i zajął się Pawełkiem i jego ćwiczeniami. A potem tak jakoś fajnie im się razem siedziało, że zaczęli się bawić samochodzikami. Krystian był bardzo z siebie dumny. Przecież rodzice często powtarzali, że za mało bawi się z bratem! Nie rozumiał więc, dlaczego robili takie srogie miny, zobaczywszy porzucone w przedpokoju rękawice!
Czwartek, kwiecień
Dzisiaj całkiem nie miał głowy do trawnika. Jego klasa jechała na wycieczkę do teatru, trzeba było wcześnie wstać, pamiętać o kanapkach, piciu i milionie innych rzeczy! No i nie wracał tak jak normalnie ze szkoły, przed drugą, tylko dobrze po trzeciej, głodny jak wilk, bo ich autokar stał strasznie długo w korku! Nic więc dziwnego, że jak tylko wszedł, rzucił się na obiad! A potem musiał przygotować lekcje na piątek, spakować sobie strój na WF, no i odpisać na e-maila, bo napisała do niego koleżanka z ferii, przecież nie mógł pozwolić, żeby pomyślała, że nie chce kontynuować znajomości… O trawniku nawet nie myślał. Dawno wyleciał mu z głowy.
Piątek, kwiecień
A dziś… dziś spotkała Krystiana nieprzyjemna niespodzianka.
Kiedy tylko wrócił ze szkoły i miał zakładać rękawice, zobaczył, że ojciec, cały czerwony na twarzy, wyrywa właśnie chwasty z Pawełkiem. W stronę Krystiana nawet nie spojrzał. Krystian też nie patrzył w jego stronę, a zwłaszcza w stronę tych nieszczęsnych chwastów. Wystarczyło spojrzeć na twarz ojca, żeby zobaczyć, jak dużo wysiłku wymaga ich wyrwanie. Przez ten tydzień naprawdę porządnie urosły! Ojciec nic nie powiedział, ale w zasadzie nie musiał. Krystian i tak miał zepsute całe popołudnie. Wiedział, co ojciec o nim myśli. I – chyba, niestety, miał rację…
***
Krystian się nie popisał. Chciał dobrze wypaść przed ojcem, a pokazał mu tylko, że jest nieodpowiedzialny i nie można na nim polegać. Niestety, większości obowiązków nie można przekładać w nieskończoność i Krystian się o tym boleśnie przekonał. Gdyby wypielił ogródek tydzień wcześniej, tak jak się zobowiązał, pewnie byłoby to zadanie dużo łatwiejsze, bo chwasty by się tak nie rozpanoszyły. W zasadzie tak jest ze wszystkim.
Wszyscy, którzy mają zwierzaki, pewnie wiedzą, że jeśli pies chce na dwór, trzeba z nim wyjść właśnie teraz, w momencie, gdy się tego domaga, bo potem – hm, potem kłopot może być znacznie większy! Dorośli już to wiedzą i najczęściej starają się zabierać do swoich obowiązków od razu, kiedy tylko mogą, choć przecież też często im się nie chce tego robić i woleliby na przykład obejrzeć film w telewizji albo pogadać ze znajomymi! Wiedzą jednak, że pewne rzeczy trzeba zrobić i już. Nastolatki dopiero się tego uczą. Krystian właśnie dostał lekcję. Następnym razem pewnie nie będzie się już tyle ociągał ze zrobieniem tego, do czego się zobowiązał. I o to chodzi – żeby ze swoich błędów wyciągać wnioski!
Tagi:
skomentuj
A ja, można powiedzieć "jestem minimalnie zwolniona ze sprzątania" mam silną alergię na kurz. nie odkurzam, rzadko ścieram kurze, ale pomagam: zmywam, chowam suche naczynia, ikładam różne rzeczy...
ze stalych to chyba sprzatanie pokoju i codziennie cos innego...
Ja co piątek kapiE dwa psy i ścieram kurze, a w tygodniu sprzątam w pokoju.. prawie codziennie;)
Ja co sobotę mam sprzątać. tylko w swoim pokoju . Na szczęście :0
Ja wyrzucam śmieci i wieszam pranie. W soboty myję umywalki i lustra a w niedzielę odkurzam 2 pokoje. Czy to naprawdę tak dużo? Wyrwać parę chwastów?
mam troche obowiązków typu wycieranie kurzu itp. różnego rodzajuakcje z SK PCK(tylko z czystej przyjemności)
Ja mam podzielone z młodszym bratem. Ja w poniedziałki,środy,piątki i niedziele myję naczynia,odkurzam i wyrywam chwasty w ogródku,a mój brat we wtorki,czwartki i soboty wynosi śmieci,zmywa naczynia i gotuje. Świetny z niego kucharz!
ja mam mało odowiązkow odkurzanie ,i mycie podług w domu wycierać kurze w domu (pomagam mamie w obiedzie a le to z przyjemności) wyrywanie chwastów w ogródk
Ja co prawda obowiązków za dużo nie mam, ścieram kurze co sb. w pokoju i nauka to mój obowiązek, a takich narzuconych innych to nie mam za bardzo, czasem pomogę pozamiatać schody, ale to od chęci pomocy, a nie z obowiązku!
Nieładnie, nieładnie, ale cóż czasami się zdarza :)
Wydawnictwo nie ponosi odpowiedzialności za treści komentarzy pozostawionych na stronie.
Teksty ukazujące się na stronie nie mogą być kopiowane bez zgody wydawcy.
© Agencja Wydawnicza AGA-PRESS
projekt i wykonanie: Logonet Sp. z o.o.