Artykuł dodany: 2011-05-11 12:59:46 Dział: Wasze teksty
WASZE TEKSTY: Kiedy Dominika wraz z Tomkiem przyszli do domu, nikogo w nim nie było. Postanowili odwiedzić psiarnię przy ulicy Mickiewicza. Rodzice już tam byli. Sara bawiła się z Moruskiem razem z tatą.
- Cześć!
- Witajcie! - odpowiedzieli uradowani rodzice.
Sara nawet nie zauważyła ich obecności. Była strasznie zajęta małym pieskiem.
- W domu musimy z wami porozmawiać! - powiedziała mama uśmiechając się tajemniczo.
Rodzeństwo domyślało się, o co chodzi.
- Dobrze! - oznajmił starszy brat Domy. - Ale najpierw zrobisz nam coś w domu do jedzenia? Jesteśmy strasznie głodni.
- No to chodźcie! - zgodziła się matka. - Hubercie, dołącz za chwilę do nas - zwróciła się do męża.
Dzieciaki szły za matką do domu. Szeptały do siebie na temat uroczystej nowiny swoich rodziców.
- Na pewno chodzi im o wakacje. Nie mogę się doczekać, kiedy się dowiemy, gdzie pojedziemy. Ciekawe kto zajmie się naszym gabinetem. Na pewno pani Joasia. Ona jest taka fajna - gadała na okrągło Domi.
Jej brat wcale jej nie słuchał. W końcu doszli do domu. Zasiedli do okrągłego, szklanego stołu.
- Poczekajcie! Za chwilę coś wam przyrządzę! - powiedziała mama i poszła do kuchni.
Dzieci przywitał radosny Jason, owczarek szkocki Karskich.
- Witaj, stary przyjacielu!- powitał się Tomek tarmosząc za uchem sierść psiaka. Po pięciu minutach z kuchni wyszła mama. Niosła na tacy wielki talerz z pizzą i dwie szklanki coca-coli.
- Smacznego dzieciaczki! - powiedziała nakładając im porcje na talerze.
Tomek i Dominika strasznie się zdziwili.
- Na jaką okazję zrobiłaś taki pyszny i niezdrowy obiad? Nigdy nie pozwalasz nam tego jeść... - zdziwiła się Domi.
- Zobaczycie jak przyjdzie tata. Najpierw zjedzcie spokojnie - odpowiedziała tajemniczo mama.
Minęło piętnaście minut. Talerze dzieci były już całkiem puste. Nagle ktoś zapukał do drzwi. Pójdę otworzyć! To na pewno tatuś - powiedziała matka i już jej nie było. Ojciec wszedł do pokoju wraz z mamą.
- Cześć, tato! - krzyknęły chórem dzieci.
- Jak wiecie za dwa tygodnie zaczynają się wakacje i chcemy, gdzieś wyjechać... - rozpoczął rozmowę Pan Hubert.
- Postanowiliśmy, że wyjedziemy na miesiąc na wieś do babci Stasi - powiedziała matka.
Dzieciaki straciły humor. Nie cierpiały tam jeździć, bo było am strasznie nudno, a po za tym babcia Stanisława była bardzo surowa.
- Psiarnią zajmie się Pan Wilanowski. Sam się zaoferował - dodał tata.
- Co! Nie cierpię jeździć do babci. Tam jest okropnie! Zostanę tu! Zajmę się schroniskiem-kliniką. Pan Adam nie może tego zrobić! Pamiętacie co zrobił, gdy opiekował się psami pani Kowalskiej?! Trzy sprzedał, a jednego zabił, bo Jego zdaniem do niczego się nie nadawał! Nie mogę na to pozwolić! - rozkrzyczała się dziesięciolatka. Wstała od stołu i pobiegła na górę do swojego pokoju. Z hukiem zatrzasnęła drzwi i rzuciła się na łóżko. Zaczęła płakać. Zmęczyła się płaczem i usnęła.
Tagi:
skomentuj
Jak cóś napisać gdzie??????????????????
Pisz dalej - wciąga !
pisz pisz pisz!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Dziękuję=) Piszę już trzecią część=)Myślę,że również się wam spodoba.
fajne i ciekawe
Bardzo fajne! Czekam na następną część.
Wydawnictwo nie ponosi odpowiedzialności za treści komentarzy pozostawionych na stronie.
Teksty ukazujące się na stronie nie mogą być kopiowane bez zgody wydawcy.
© Agencja Wydawnicza AGA-PRESS
projekt i wykonanie: Logonet Sp. z o.o.